4.
Siedząc na starym krześle w korytarzu komisariatu czekałam aż przyjdą po mnie rodzice albo policjant. Może w końcu ktoś by mi powiedział o co tu chodzi i dlaczego zostałam aresztowana na oczach całej szkoły? Przecież nic złego nie zrobiłam. Nagle z jednych z sal otworzyły się drzwi i wyszli policjanci i dziewczyna, chyba w moim wieku. Miła długie brązowe falowane włosy, ciemne brwi i bardzo gęste rzęsy, spojrzała na mnie swoimi dużymi brązowymi oczami i usiadła naprzeciwko mnie na krześle. Była skuta w kajdanki. Policjanci odeszli a ona nadal się na mnie patrzała. Zauważyłam ze była chuda, mogła nawet wyciągnąć ręce z tych kajdanek. Nagle dziewczyna odezwała się do mnie:
- Cześć, jestem Alice Berry.
- Hej, a ja Selly Jey. - odparłam trochę zdziwiona.
- Za co cie aresztowano? - zapytała zaciekawiona.
- No właśnie nie wiem...zabrali mnie spod szkoły i do tej pory mi nic nie powiedzieli...a ciebie?
- Hmm...ukradłam słodycze ze sklepu spożywczego i mnie przyłapali.
- Ahaa
Rozejrzałam się po korytarzu i zauważyłam ze moja mama rozmawia z jednym z policjantów. Spojrzeli tylko na mnie i podeszli. Policjant chwycił mnie mocno za ramie i pociągnął do sali gdzie przesłuchiwało się przestępców i podejrzanych. Posadził mnie na krześle, byłam trochę zdenerwowana ale starałam się to ukryć.
- Widzę ze jesteś zdenerwowana panno Selly, może masz coś do ukrycia?
Zaprzeczyłam kręcąc głową.
Spojrzałam w kat sali, siedziała tam moja mama miała strach w oczach. ,,Ciekawe gdzie jest tata?".
- A wiec zaczynajmy Selly - zaczął ponownie mówić - Czy znałaś Nicol Stechn?
- Ta-a-k - zająkałam się trochę- Coś się z nią stało?
- Została zamordowana. - powiedział z kamiennym wyrazem twarzy.
- Ale jak to? Przez kogo? Kiedy? O której?
- Spokojnie...to właśnie próbujemy ustalić.
- I myślicie ze to ja ją zabiłam? - powiedziałam trochę oburzona.
- Tego jeszcze nie wiemy...Ale byłaś ostatnią osobą z którą próbowała się skontaktowac.
- Ohh..- nie wiedziałam co powiedzieć.
- Czy w ostatni piątek rozmawiałaś z nią?
,,To chyba był dzień przeprowadzki".
- Tak...znaczy ona do mnie dzwoniła ale nie odebrałam, nie miałam ochoty na rozmowę.
- Nie miałaś ochoty, a może robiłaś coś nie dozwolonego albo nielegalnego i nie chciałaś żeby ktokolwiek cie przyłapał co?
- Dość!!! - krzyknęła moja mama.
- Czyli ostatnie w ostatnie minuty swojego życia próbowała się do mnie dodzwonić?
- Tak, może chciała powiedzieć ci coś ważnego, prosić o pomoc albo przed czymś ostrzec ale ty nie odebrałaś.
- Nie, nie wiedziałam...- łzy napłynęły mi do oczu ale nie chciałam żeby spłynęły mi po policzkach, nie lubiłam okazywać słabości.
- No dobrze skoro już nic więcej nie wiesz i nie powiesz to chyba możemy cię wypuścić.
Podniosłam się z krzesła i wyszłam z sali a za mną policjant i moja mama.
- Zaczekaj tu Selly Idę załatwić jakieś papierki - powiedziała mama.
- Dobrze - odrzekłam.
Byłam trochę wstrząśnięta tym co usłyszałam. Spojrzałam na krzesło gdzie siedziała Alice ale już jej nie było. Stałam tam już dłuższą chwile i nie mogłam już wytrzymać, nie czekając na mamę szybkim krokiem wyszłam z komisariatu. Gdy byłam juz na zewnątrz łzy spłynęły mi po policzkach, szybko otarłam je rękawem. Sięgnęłam do kurtki, wyciągnęłam telefon i spojrzałam na godzinę była 23:15. ,,Trochę zimno ja na letnia noc." - zapięłam kurtkę i zeszłam po schodach. Gdy szłam w kierunku samochodu mamy zauważyłam ze ktoś stoi pod drzewem, to była Alice. Gdy podeszłam do niej bliżej właśni kończyła palić papierosa. Buchnęła mi dymem w twarz i zapytała:
- I co, dowiedziałaś się za co cie aresztowali?
Trochę dusząc się od tego dymu odpowiedziałam:
- No tak...chodziło o morderstwo mojej przyjaciółki.
- Ohh, zabiłaś kogoś? - powiedziała z ekscytacją w głosie.
- Nie! - krzyknęłam - Nie wiadomo na razie kto to zrobił, tylko mnie przesłuchali.
- Czyli jesteś jedną z podejrzanych?
- Na to wygląda - zażartowałam.
Nagle podjechał do nas czarny motor z czerwono-pomarańczowymi płomieniami po bokach i zatrzymał się koło Alice.
Trochę spanikowałam i chciałam uciekać ale cofnęłam się tylko o parę kroków. Alice widząc moją przestraszoną minę uspokoiła mnie:
- Spoko Selly to tylko mój chłopak.
Wtedy spojrzałam na niego i wydawało mi się ze skądś go znam. Przyglądając się mu on ściągnął kask i okazało się ze to był Zayn!
- Wsiadaj - powiedział tylko.
Alice założyła kask, wsiadła na motor i przytuliła się do Zayn'a. On tylko na mnie spojrzał i nie zakładając kasku odjechał. Wzruszyłam ramionami i poszłam na parking. Czekając przy aucie mamy zobaczyłam na telefonie która jest godzina - 23:30.
,,Fajnie dopiero po północy będziemy w domu a jutro szkoła. Minął dopiero jeden dzień, ciekawe jakie plotki juz o mnie krążą". Rozglądając się po ciemnym parkingu zauważyłam ze ktoś idzie w moją stronę, nie była to mama lecz był to wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna. Na parkingu była tylko jena latarnia która nie wszystko oświetlała. Nie umiałam dostrzec kto to był, po prostu było za ciemno żebym mogła zobaczyć jego twarz, jednak postanowiłam zostać na miejscu. W miarę gdy się zbliżał zobaczyłam ze był to...