czwartek, 21 listopada 2013

Co sie działo?

15.

Obudził mnie straszny ból głowy, usiadłam i rozejrzałam się, zdałam sobie sprawę że nie wiem gdzie jestem! Spojrzałam na stolik, leżała tam tabletka i szklanka wody. Zjadałam tabletkę popijając wodą ,,Mama nadzieje że pomoże mi to na moją bolącą głowę!". W tym momęcie do pokoju wszedł Louis i usiadł na kanapie.
- Jak się czujesz? - zapytał z troską w oczach.
- No w sumie to ok, tylko boli mnie głowa...
- Nic dziwnego, wypiłaś dość dużo alkoholu.
- Alkoholu? Przecież ja nie piłam alkoholu! - bulwersowałam się.
- W tym niebieskim napoju był alkohol
- Ja...ja nie wiedziałam
Miałam ochotę zapaść się pod ziemie.
- W poniedziałek odwiedzisz psychologa.
- Co? Dlaczego?
- Za to co zrobiłaś na potańcówce.
- To znaczy?
- Piłaś alkohol, wyzywałaś moja partnerkę na bal, prawie rozebrałaś się do naga, zepsułaś sprzęt nagłaśniający i naświetlający a na koniec zasnęłaś rzygając w kiblu.
Siedziałam z szeroko otwartą buzią i nie umiałam wydusić z siebie słowa.
- Tej dziewczynie, Candy co była ze mną na imprezie zrobiło się strasznie przykro i później płakała przez cały wieczór.
- Przepraszam.
- To nie mnie powinnaś przepraszać.
- Tak wiem, jak ja tylko spotkam to ją przeproszę.
Chciałam przytulic się do Lou i o wszystkim zapomnieć. Lecz gdy tylko przysunęłam się do niego on gwałtownie wstał z kanapy, jakby trzymał do mnie dystans.
- Czy zrobiłam jeszcze coś głupiego na taj potańcówce?
- W sumie to tak...
- Co?
W tej chwili zadzwonił telefon Lou, spojrzał na ekran a później na mnie.
- To do ciebie, twoja mama.
Wzięłam telefon i odebrałam.
- W końcu! Gdzie ty jesteś?! Masz poważne kłopoty!!!
- No nocowałam u koleżanki po tym balu.
- Jest niedziela rano! Dość długo nocowałaś!
,,Niedziela? Jak to?"
- Zaraz będę - i rozłączyłam się.
Zebrałam moje rzeczy, wstałam i spojrzałam przepraszająco na Louisa.
- Pogadamy później?
Ale on tylko wzruszył ramionami.
Odprowadził mnie do drzwi nadal trzymając do mnie dystans.
Gdy dotarłam do drzwi domu, otworzyła mi je mama.
- Już o wszystkim wiemy, dzwoniła wychowawczyni. - powiedziała zamiast przywitania.
- Ja to wytłumaczę! - powiedziałam a rodzice zrobili mi trzy godzinny wykład na temat alkoholu i nie odpowiedniego zachowania.
Po skończonej rozmowie, poszłam się wykapać i przebrać w moje ciuchy. W czasie gdy się rozbierałam zastanawiałam się co się stało z moja sukienką, gdzie ona jest i czyje to są ciuchy?
Gdy rozczesywałam moje wilgotne włosy usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Sell! Alice do ciebie!
Zeszłam szybko po schodach. Wyszłam przed drzwi i je zamknęłam. ,,Rodzice na pewno są jeszcze na mnie źli". Popatrzyłam na lekko zdziwiona Alice i ją przytuliłam.
- I co? - zaczęła.
- No nic, rodzice wiedzą już o wszystkim...pewnie będę miała szlaban.
- To kiepsko...
- No, a ty jak się bawiłaś z Zaynem?
- To znaczy? - spytała trochę zaskoczona.
- No wiesz w toalecie...chyba że nic nie pamiętasz.
Alice cała się zaczerwieniał.
- Było fajnie - odpowiedziała wyciągając papierosa i zapalniczkę - A ty gdzie się podziewałaś przez całą sobotę?
- Chyba przespałam u Louisa.
- Wow, to masz szczęście że  w ogóle chciał się do ciebie odezwać.
- Jak to?
- No na balu wzięłaś i specjalnie na jego oczach całowałaś się z Niallem, nie pamiętasz?
- To...to nie możliwe!!!
- A jednak! Lou był nieźle wkurzony, ale po tym jak wymiotowałaś do kibla to wziął i się tobą zaopiekował.
- A skąd ty to niby wiesz? Sama chodziłaś nawalona.
- Wszyscy, ale dosłownie wszyscy o tym gadają! Jest nawet kilka fotek na Facebooku.
- Musze to zobaczyć! Przynajmniej Amanda się świetnie bawiła.
- No bawiła się świetnie...dzięki narkotykom.
- Że co?
- Dobra ja spadam, na razie Sell - powiedziała i poszła w kierunku głównej ulicy.
Gdy tylko się pożegnałyśmy rzuciłam się biegiem do domu żeby zobaczyć te fotki na komputerze. Po zalogowaniu się na Facebooku  zobaczyłam u znajomych album z fotkami z balu, kliknęłam w nie i zaczęłam oglądać. Było tam kilka fotek jak piłam i jak krzyczałam na innych którzy wchodzili mi w drogę i gdy leżałam w kablach (,,Już wiem jak je zepsułam") i jak byłam w samej bieliźnie (ŻENUJĄCE!) i gdy całowałam się z Niallem i ostatnie jak Lou wynosił mnie na rekach owiniętą w marynarkę. ,,Właśnie jakim cudem obudziłam się w normalnych ubraniach? A na dodatek w szkole będę miała przechlapane! Wszyscy widzieli mnie prawie nagą a na dodatek wszystko jest w sieci! Będę pośmiewiskiem!". Byłam załamana. Nie wiedziałam co robić. ,,Może na początek przeproszę Louisa?". Poskładałam ciuchy w których przyszłam od Lou i włożyłam do torebki. Gdy poinformowałam rodziców że chce wyjść, na początku nie chcieli mnie puścić ale po dłuższym błaganiu, pozwolili mi wyjść na godzinę.
Stanęłam przed drzwiami domu Louisa i zadzwoniłam do drzwi. Po krótkiej chwili otworzyła mi drzwi ładna dziewczyna z brązowymi włosami ale była dość niska.
- Cześć, zastałam Louisa?
- Może - odpowiedziała - Jest na ciebie cholernie zły i chyba nie chce z tobą gadać.
- Wiem, dlatego przyszłam go przeprosić.
- No dobrze wejdź - i otworzyła mi szerzej drzwi.
Dziewczyna zaprowadziła mnie do salonu.
- Lou! Przyszła ta Selly!
,,Chyba o mnie słyszała".
Do pokoju wszedł Louis z potarganych włosach i w samych bokserkach, nie miał na sobie koszulki, a ja nie umiałam oderwać od niego wzroku.
- co chciałaś? - powiedział dość ostro.
- Ja chciałam oddać te ciuchy - mówiłam wyjmując z torebki ubrania.
- To dobrze, bo to ciuchy Lillian mojej siostry.
- I chciałam jeszcze przeprosić. Przecież wiesz że nigdy bym tego nie zrobiła na trzeźwo...
- No nie wiem...
- Pewnie teraz strasznie się mnie wstydzisz, ale mi tak strasznie na tobie zależy...ja nie wiem co bym zrobiła gdybyś już nigdy się do mnie nie odezwał, nawet nie masz pojęcia jak bardzo cie kocham a z dnia na dzień zależy mi na tobie coraz bardziej i również z każdym dniem coraz bardziej się boję cię stracę!    - wtedy zdałam sobie sprawę że chyba za dużo powiedziałam.
Staliśmy chwile w ciszy wpatrując się w siebie aż w końcu Louis podszedł do mnie, objął i namiętnie pocałował, jego usta  były bardzo miękkie a włosy jeszcze wilgotne. W tej właśnie chwili nie myślałam o niczym, po prostu stałam i całowałam się z nim. Po pewnym czasie wziął i mnie podniósł a następnie położył na kanapie, zaczął ściągać mi bluzkę a ja jeździłam rekami po jego klacie. Leżeliśmy teraz półnadzy i całowaliśmy się, było coraz bardziej namiętnie i intymnie. Gdy poczułam że Lou walczy z odpięciem od stanika nagle usłyszeliśmy krzykniecie:
- Louis!
Szybko się poderwaliśmy, a ja zaczęłam szukać mojej bluzki jednocześnie chowając się za chłopakiem. Okazało się że to była Lillian siostra Lou.
- Może nie w salonie? Masz od tego swój pokój.
Strasznie się zarumieniłam, na szczęście Lou mnie zasłaniał.
- Spoko Sell już widziałam cię w bieliźnie - powiedziała puszczając mi oczko i poszła na górę.
Popatrzyłam pytającym wzrokiem na Lou.
- No wiesz, ubieraliśmy cię gdy przyniosłem cię w prawie nagą z potańcówki.
- Dziękuje ci za wszystko - powiedziałam tuląc się do niego.
Zauważyłam moją bluzkę która leżała za kanapą, ubrałam ją a chłopak spojrzał na mnie z niezadowoloną miną.
- Dokończymy to kiedyś, obiecuję. A teraz muszę już lecieć.
- Do jutra - odpowiedział i ucałował mnie namiętnie.
Gdy szykowałam się do szkoły i spania, myślałam o tym co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku godzin. Leżąc w łóżku jeszcze długo nie umiałam zasnąć.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Bal

14.
Siedząc u fryzjero-kosmetyczki i patrząc jak te wszystkie młode dziewczyny robią wszystko wokół mnie czułam się dość niekomfortowo. ,,Jakbyśmy nie mogły same sobie tego wszystkiego zrobić". Spojrzałam na Alice i Amandę, wyglądały na bardzo odprężone, każda z nich mówiła tym dziewczyną co i jak ma być a ja siedziałam cicho i tylko patrzałam. Alice zażyczyła sobie loczki ,,spirale", makijaż smoky eyes i czerwone paznokcie a Amanda chciała mieć włosy zaczesane do tyłu a makijażystka ładnie podkreśliła jej oczy, usta miała pomalowane na czerwone paznokcie zrobione na srebrno. Amanda chyba zauważyła że nad czymś rozmyślam bo zapytała się:
- Nad czym tak rozmyślasz Sell?
- A ogólnie o imprezie, trochę się stresuje...to mój pierwszy bal.
-Nie ma się czym stresować, będzie jedzenie, tańce i pewnie ktoś przyniesie alkohol i połowa szkoły się upije - wtrąciła Alice.
- A poza tym wybiorą króla i królową balu! Mam nadzieje że to będę ja! - dodała Amanda.
- To fajnie!
- Widzisz, nie masz się czym stresować - pocieszały mnie.
Gdy spojrzałam w lustro zobaczyłam że wszystko jest już prawie gotowe. Mój ,,kok baletnicy" wyglądał ślicznie, gdy przyjrzałam się trochę tej fryzurze zauważyłam że się trochę błyszczy jakby dali do włosów brokatu a mojego makijażu prawie nie było widać, był bardzo delikatny tak jak chciałam. Moje czarne paznokcie juz prawie wyschły. Chwile później dziewczyny wstały juz z fotelów więc zrobiłam to samo, poszłyśmy do kasy i zapłaciłyśmy.
Będąc już w aucie Amandy dalej rozmawiałyśmy o balu.
- Jeszcze kilka godzin i będziemy tańczyć na środku wielkiego parkietu! - piszczałą Alice.
- Tak, tańczyć...-powiedziałam trochę smutnym głosem.
- Co jest Sell? Czemu się nie cieszysz?
- Bo  nie umiem tańczyć! Harry będzie miał strasznie podeptane stopy - zachichotałam - O ile zatańczymy.
- Czemu nie powiedziałaś nam wcześniej?! - krzyknęły jednocześnie.
- Bo...no...nie wiedziałam ze tańce będą obowiązkowe.
- Trzy pierwsze tak, ale reszta juz nie. Ech na szczęście mamy chwile czasu do balu to możemy nauczyć cię paru podstawowych kroków.
- To świetnie! - ucieszyłam się.
- A tak z innej beczki...kupiłaś juz prezerwatywy?
- Co? Jak to? Po co?
- No wiesz, żebyś nie zaszła nam tu w ciąże - powiedziała Amanda.
- Albo złapała jakąś chorobę lub syfa...widać ja uważasz na biologii! - zaśmiała się Alice.
- Wiem do czego służą prezerwatywy, tylko ja nie zamierzam...
- Kochana, nikt nie zamierza ale wiesz alkohol robi swoje a dzieci jeszcze nie chcemy mieć - powiedziała Amanda bardzo poważnym głosem - A poza tym, przezorny zawsze ubezpieczony.
Będąc u Amandy w domu, juz przebrane w nasze sukienki, dziewczyny próbowały nauczyć mnie tańczyć.
- Ała! Sell, znowu nadepnęłaś mi na stopę! - krzyknęła Alice.
- Ja przepraszam, mówiłam ze kiepsko tańczę.
- Ale żeby aż tak?! Bidny Harry - podśmiewała się Amanda - Na szczęście to tylko trzy pierwsze tańce.
-Bardzo mi to pomogło - powiedziałam sarkastycznie i uśmiechnęłam się pokazując kciuk w górę.
- Dobra dziewczyny, Zayn powiedział że podjedzie po nas limuzyna, więc mamy się już szykować - poinformowała nas Alice.
- Co?! Limuzyna?! Ojejku jak super! - zaczęłam piszczeć i podskakiwać, dziewczyny spojrzały na mnie trochę zdziwionym wzrokiem - Eeee, to znaczy...no fajnie - odpowiedziałam neutralnym głosem.
Pół godziny później, Harry napisał że już czekają przed domem w limuzynie. Chwyciłyśmy buty i szybko zeszłyśmy na dół, przed wyjściem założyłyśmy buciki i wyszłyśmy w płaszczach. Przed drzwiami limuzyny stał jakiś starszy facet ,, To chyba nasz szofer" i otworzył nam drzwi. Po dłuższym czasie wgramoliłyśmy się do środka , czekali tam już na nas chłopacy ubrani w eleganckie garnitury. Każda z nas dostała bukiet na nadgarstek. W limuzynie było nas ośmiu, Niall z Amandą, Zayn z Alice, Harry ze mną a Louis z jakąś zdzirą.
- Liam jest juz na miejscu, chyba idzie na bal z Jasmine Grisewood - poinformował nas Harry.
- Co? Liam idzie z sexy kujonem? - zaśmiali się wszyscy tylko nie ja bo nie wiedziałam o co chodzi.
W czasie drogi gdy zerkałam na Louisa i tą ździrę czułam się strasznie zazdrosna.
Po oddaniu płaszczów do szatni weszliśmy na sale a ja zaniemówiłam, ta sala wyglądała przepięknie, motywem przewodnim tego balu była zima, wszystko było białe, stoliki, kubki, napoje, część jedzenia, nakrycia...a z sufitu sypał się brokat który wyglądał jak płatki śniegu.
- Jest ślicznie prawda? Co roku jest inny temat przewodni balu ale jest tak samo ślicznie zrobione - szepnął mi do ucha Harry - Wszystko zorganizowała dziewczyna z którą przyszedł Liam. Rozglądając się dalej po sali dostrzegłam naszą grupkę Amandę, Alice, Luisa, Nialla, Zayna, Liama z tą dziewczyną i ta małą zdzirę.
,, Szkoda że nie przyszedł z chłopakiem", podeszliśmy więc do nich.
- O Sell, poznaj Jasmine towarzyszy mi dzisiaj podczas balu - powiedział Liam i pokazał na ładną dziewczynę w turkusowej sukience do kolan i w spiętych włosach a na nogach miała czarne wysokie szpilki, zauważyłam też ze ma tatuaż jaszczurki na kostce.
- Miło mi - powiedziała Jasmine podając mi rękę.
- Mnie również - odpowiedziałam - Ty to wszystko zorganizowałaś?
- Tak, jestem przewodniczącą szkoły i najlepszą uczennicą, to mój obowiązek.
,, Już wiem dlaczego sexy kujonka!" - zaśmiałam się w myślach.
- To wszystko jest przepiękne!
- Dziękuję - odpowiedziała i uśmiechnęła się ciepło.
- Dobra dziewczyny, koniec pogaduszek! Idziemy na parkiet! - krzyknął Niall.
Wszyscy ruszyli na parkiet, tylko ja zostałam w miejscu w którym stałam. Po chwili wrócił po mnie Harry.
- Nie idziesz?
- Ja nie umiem zbytnio tańczyć i pewnie bym cie podeptała.
- Nie przejmuj się, ja poprowadzę i będzie wszystko ok - wyciągnął w moją stronę dłoń.
- No dobrze - odrzekłam i podałam mu rękę.
Weszliśmy na parkiet, akurat grali piosenkę która miała średnie tępo. Cały czas patrzyłam na stopy aby nie nadepnąć Harrego.
- Patrz na mnie a nie na swoje stopy - powiedział.
- Ale jak nie będę patrzeć na stopy to cie nadepnę.
- Nie przejmuj się.
Podniosłam głowę i popatrzałam w jego zielone oczy. W czasie tańca kilka razy go nadepnęłam ale nie zwrócił na to większej uwagi. Rozpoczął się trzeci taniec, nagle podszedł na nas Lou z tą zdzirą.
- Odbijamy? - spytał i lekko odepchnął Harrego.
- Dobra - odpowiedział pionorując go wzrokiem.
Po chwili tańca Lou zagadnął:
- Czemu cały czas patrzysz w dół?
- Boje się że cie nadepnę.
- Spójrz na mnie i daj mi prowadzić.
- No dobrze.
Gdy prawie skończyła się piosenka Louis znowu zapytał:
- Jak się bawisz?
- Na razie jest bardzo fajnie.
- Ktoś ci dzisiaj mówił że wyglądasz jak anioł?
- I tak się czuje tańcząc z tobą.
Gdy skończył się taniec poszłam się czegoś napić i zobaczyć co mają do jedzenia. Nalewając sobie picia zaczepiła mnie Jasmine.
- I jak ci się podoba impreza? To twój pierwszy bal?
- Tak to mój pierwszy, a impreza jest świetna  tylko...
- Tylko co?
- Nie umiem znaleźć przekąsek bez mięsa.
- Ahh, są na tamtym stoliku - i wskazała na ostatni stolik pod ścianą.
- Dzięki, idę coś zjeść.
- Smacznego!
Gdy już zjadłam parę przekąsek postanowiłam sprawdzić która jest godzina i gdy zajrzałam do torebki zobaczyłam kondoma i karteczkę ,, Baw się dobrze! ;) - Alice" . Rozśmieszyło mnie to bardzo.
Godzinę później gdy wypatrywałam Alice na parkiecie zauważyłam ją idącą w moją stronę chwiejnym krokiem.
- Selly! Sell! - stała przy mnie i się wydzierała - I jak? Louis albo Harry cię zaliczyli?
- Alice ty jesteś pijana! -  śmierdziała wódką i papierosami.
- Wcale że nie! - i wzięła kolejny łyk (na pewno nie pączu) z kubka.
- Oddaj mi to! - krzyknęłam i wyrwałam Alice kubek z ręki, powąchałam i zaśmierdziało tanią wódką zmieszana z pączem.
- Ojj, będziesz ty miała ode mnie kazanie na temat dużej ilości alkoholu! Nawet nie będziesz tego pamiętać!
- Ja...ja musze iść do kibla!
- Dobrze, za chwile do ciebie przyjdę - i Alice poczłapała w stronę ubikacji.
W momęcie jak miała iść już do Alice złapał mnie Liam.
- Zatańczymy?
- Może następną piosenkę, muszę iść pomóc Alice bo się upiła...
- Dobrze, pomóc ci może?
- Nie dzięki, dam sobie rade - ruszyłam w stronę toalety.
Gdy weszłam do środka krzyknęłam:
- Alice?! Gdzie jesteś?!
Ale w odpowiedzi usłyszałam tylko ciche jęki i sapanie, od razu zorientowałam się o co chodzi więc po cichu wyszłam. Będąc na sali rozglądałam się z Zaynem, nigdzie go nie było i miałam nadzieje ze jest w łazience z Alice. ,,Ciekawe czy będzie to pamiętać? A w ogóle gdzie jest Amanda?", okazało się że cały czas tańczyła z Niallem na parkiecie. ,,Dobra idę zatańczyć z Liamem, w końcu mu obiecałam" i poszłam go poszukać.
Po paru tańcach byłam wykończona i strasznie chciało mi się pić, poszłam więc do stolika z napojami. Zauważyłam że stoją tam kubki z niebieskim płynem w środku, postanowiłam go spróbować i okazał się bardzo dobry. Wypiłam tego napoju dość dużo i juz po paru kubkach zakręciło mi się w głowie. Byłam trochę zmęczona tymi tańcami więc postanowiłam sobie usiąść nadal pijąc ten napój. Siedząc rozglądałam się po sali i zauważyłam Luisa z tą zdzirą, stali przy bufecie i o czymś rozmawiali. Postanowiłam powiedzieć jej co o niej myślę i że chłopaków się nie odbija! Gdy wstałam cała sala zawirowała, ale podeszłam do nich odważna i zdeterminowana. Stanęłam przed nimi i zaczęłam krzyczeć:
- Co ty sobie myślisz suko?! Że jesteś ładna i możesz wyrywać sobie kogo chcesz?! Jesteś za tanią dziwką żeby ktoś ciebie chciał!!!
Do oczu dziewczyny napłynęły łzy a Louis stał zaskoczony.
- Sell, to było nie miłe! Co ci jest? Uspokój się! Coś ty piła?
Czułam że cała sala ludzi patrzy się na nas.
- Nie interesuj się! Myślisz że zdradzisz mnie z tą szmatą i ja się o niczym nie dowiem?!
To były ostatnie słowa które pamiętałam zanim urwał mi się film.



wtorek, 5 listopada 2013

Zakupy

13.

- Wow! Serio?! - krzyknęła Alice z kubkiem w ręku - Zrobił takie coś?
Pokiwałam głową.
- Boże jakie to romantyczne! - piszczała Amanda a ja brałam kolejny łyk gorącej czekolady.
- Czyli jesteście ze sobą oficjalnie? - spytała Alice.
- Nie wiem...
- Jak to nie wiesz?
- No po prostu nie ustaliliśmy tego...
- Tsa...
- A tak w ogóle po co przyszłyście?
- Coo przerwałyśmy ci całowanko z Lou? - powiedziała zgryźliwie Amanda a ja spiorunowałam ją wzrokiem.
- No przyszłyśmy się spytać czy jutrzejsze zakupy są aktualne?
- To nie mogłaś napisać smsa?
- No mogłam ale ty nie zawsze odpisujesz a poza tym taki spacer dobrze nam zrobi - zaczęła się tłumaczyć.
- Hah, tak kakało też wam dobrze zrobi - zaśmiałam się - No dobra...to o której  jutro idziemy do centrum handlowego?
- Może tak o 15:00?
- No dobrze
- Dobra to my już lecimy bo przed 22:00 musimy być w domu.
- Czyli nie zostaniecie na noc?
- Niestety nie możemy, wiesz jutro szkoła itd.
- Ok, zostawiacie mnie samą w tym wielkim domu - zachichotałam.
- Zaproś Louisa na pewno nie będziecie się nudzić - powiedziała Amanda zakładając płaszcz a ja szturchnęłam ją w ramie.
- Ała! Dobra do zobaczenia!
- Pa pa!
Gdy zamknęłam drzwi postanowiłam wziąć kąpiel i iść spać, po drodze dostałam jeszcze smsa od Liama:
,, Hej, wpadniesz na imprezę w następną sobotę?"
,, Hmm, czemu nie? Na pewno będzie fajnie!" - odpisałam mu że z chęcią wpadnę.
Następnego dnia rano trochę zaspałam więc szybko się ubrałam i pobiegłam do szkoły. Trochę spóźniona i zdyszana weszłam do klasy, Alice jak zwykle czekała na mnie z uśmiechem na twarzy.
- Co śniłaś o Louisie że zaspałaś?
- Zamknij się! - odpowiedziałam wesołym głosem.
- Już nie mogę się doczekać popołudnia!
- No ja też, będzie super! - odpowiedziałam.
Nagle usłyszałyśmy głos pani:
- Dziewczęta nie rozmawiajcie!
Po skończonych lekcjach skierowałam się z dziewczynami w stronę centrum handlowego i gdy byłyśmy w połowie drogi dostałam smsa od Louisa:
,, Gdzie jesteś?"
Szybko mu odpisałam:
,,Idę z dziewczynami kupić sukienkę na bal :)" i w tym momencie usłyszałam pisk opon i trąbienie auta a następnie poczułam lekkie uderzenie w biodro, upadłam na ulice (pisząc smsa nie zauważyłam że zeszłam z chodnika) a telefon wypadł mi z ręki i rozleciał się na części a szybka się zbiła.
- Selly! Wszystko ok? Nic ci nie jest? - dopytywały dziewczyny.
- No wszystko w porządku, tylko mam rozwalony telefon i bolące biodro - mówiłam podnosząc się z ulicy.
Z auta wyskoczył dość młody mężczyzna i zaczął na mnie krzyczeć.
- Dziewczyno, gdzie ty masz oczy?
- J-ja przepraszam
- Zjeżdżaj mi z ulicy!!
Szybko przebiegłyśmy na drugą stronę.
- Wiesz kto to był? - zapytały.
Pokiwałam głową że nie.
- To był ojczym Louisa!
Nie wiedziałam co powiedzieć więc ruszyłam w stronę centrum handlowego.
,, Ojczym Lou prawie mnie przejechał! I rodzice mnie zabiją za ten telefon!" ale postanowiłam teraz o tym nie myśleć.
Wchodząc  przez wielki drzwi obrotowe jeszcze trzęsły mi się ręce i nogi. Skierowałyśmy się prosto do McDonald'sa coś zjeść. Po skończonym posiłku poszłyśmy do sklepów i zaczęłyśmy przeglądać przeróżne sukienki, było ich dużo. Zwiedziłyśmy bardzo dużo sklepów i po kilku godzinach chodzenia i przebierania w sukienkach ( po czym bardzo bolały ręce i nogi) znalazłyśmy wymarzone sukienki. Ja wybrałam długą białą sukienkę aż do ziemi z wcięciem i kryształami na dekolcie a do tego czarne wysokie szpilki i czarna kopertówka, a strój uzupełniały diamentowe kolczyki i cienka srebrna bransoletka. Była prześliczna!  Za to Alice miała czarna asymetryczną sukienkę z przodu do połowu ud a tył miała do połowy łydek, była bez ramiączek wybrała do tego złote szpilki i złotą biżuterie a Amanda Granatową asymetryczną sukienkę na ramiączkach i miała duży trójkątny dekolt i w pasie duży czarny pas ozdobiony kryształkami, do tego miała botki i czarne kolczyki z krwistoczerwoną ozdobą. Postanowiłyśmy iść do przebieralni i je przymierzyć.  Przebierając się powiedziałam dziewczyną że wyjdziemy jednocześnie z przebieralni, policzyłyśmy więc do trzech, otworzyłyśmy drzwi i wyszłyśmy, wszystkie byłyśmy zachwycone i zaczęłyśmy się komplementować. Po krótkiej chwili  usłyszałyśmy  ironiczny śmiech, popatrzyłyśmy w stronę regałów, między nimi stała Suzan, miała w ręku czerwoną sukienkę (chyba trochę za mała jak na nią).
-czego chcesz? - warknęłam.
- No, no jakie brzydkie sukienki, ładniejszych nie było? Ahh nie mądra ja na was wszystko wygląda brzydko! Szkoda! - mówiła nadal się śmiejąc.
- Spadaj stąd ty wredna suko! - krzyknęła Alice a za regałów wyszły jeszcze dwie koleżanki Suzan. Gdy tak stałyśmy i patrzałyśmy się na siebie z pod łba przyszła ekspedientka sklepu.
- Jakiś problem?
- Nie, nie ma żadnego problemu.
Sprzedawczyni popatrzała się to na nas to na grupkę Suzan.
- Kupujemy te sukienki - powiedziałam.
- Dobrze, zapraszam więc do kasy.
Weszłyśmy z powrotem do przebieralni i założyłyśmy swoje ciuchy. Wychodząc nie zauważyłyśmy w pobliżu grupki Suzan. Zapłaciłyśmy za ciuchy i postanowiłyśmy wrócić do domów przez park. Gdy szłyśmy rozmawiając i chichocząc w oddali dostrzegłyśmy ognisto rude włosy, wiedziałyśmy że to Suzan więc chciałyśmy do niej podejść i wygarnąć co o niej myślimy. Podeszłyśmy po cichu i tak to rzeczywiście była Suzan, ale co ona wyrabiała?
- Alice, Selly...Cz-czy ona...tez to widzicie? Czy ona właśnie całuje się z dziewczyną?! - wyszeptała Amanda.
Ja i Alice stałyśmy z otwartymi ustami , po pewnym czasie wydukałyśmy że tak.
- To będzie sensacja w szkole! Co ja gadam to będzie sensacja na całe miasto! Wszyscy tutaj znają Suzan!
- Szybko róbcie zdjęcia! - powiedziała Alice wyciągając telefon.
- No coś ty zgłupiała? Takie zdjęcia mogą jej zrujnować reputacje! Będą rozmazane i będą plotki a my tego nie chcemy...więc zrobimy zdjęcia dobrym aparatem - i sięgnęłam do torebki po aparat i zrobiłam kilka zdjęć Suzan całującą się z inną dziewczyną.
Po zrobieniu fotek cicho się wycofałyśmy.
- To co z tym teraz zrobimy? Może plakaty? Albo ulotki? A może wyślemy wszystkim? - zasypywała pomysłami Amanda.
- No jeszcze nie wiem, zastanowimy się jutro - odparłam.
- A może umieścimy je w internecie? Cały świat zobaczy! - dopowiedziała Alice
- Przecież wiemy jaką ma religijną rodzinę - powiedziała Amanda bardzo wrednie.
- Dobra, zobaczymy jutro - odparłam.
Po dłuższej rozmowie na temat nowo odkrytej sensacji musiałyśmy się rozstać i iść do domów.
- Umowie nas jeszcze do kosmetyczki i fryzjera! - krzyknęła z dali Alice.
- Ok!!! - odkrzyknęłyśmy.
W domu zadzwoniłam z telefonu domowego do rodziców i opowiedziałam co się stało z moją komórką, przez chwile w słuchawce panowała cisza po czym rodzice dali mi kazanie na temat bezpieczeństwa i że mam na siebie uważać (chyba byli zdenerwowani). Powiedzieli że w drodze powrotnej kupią mi nowy telefon. Gdy skończyłam rozmawiać i pożegnałam się z mamą i tatą poszłam oglądać telewizje.