15.
Obudził mnie straszny ból głowy, usiadłam i rozejrzałam
się, zdałam sobie sprawę że nie wiem gdzie jestem! Spojrzałam na stolik, leżała
tam tabletka i szklanka wody. Zjadałam tabletkę popijając wodą ,,Mama nadzieje
że pomoże mi to na moją bolącą głowę!". W tym momęcie do pokoju wszedł
Louis i usiadł na kanapie.
- Jak się czujesz? - zapytał z troską w oczach.
- No w sumie to ok, tylko boli mnie głowa...
- Nic dziwnego, wypiłaś dość dużo alkoholu.
- Alkoholu? Przecież ja nie piłam alkoholu! -
bulwersowałam się.
- W tym niebieskim napoju był alkohol
- Ja...ja nie wiedziałam
Miałam ochotę zapaść się pod ziemie.
- W poniedziałek odwiedzisz psychologa.
- Co? Dlaczego?
- Za to co zrobiłaś na potańcówce.
- To znaczy?
- Piłaś alkohol, wyzywałaś moja partnerkę na bal, prawie
rozebrałaś się do naga, zepsułaś sprzęt nagłaśniający i naświetlający a na
koniec zasnęłaś rzygając w kiblu.
Siedziałam z szeroko otwartą buzią i nie umiałam wydusić
z siebie słowa.
- Tej dziewczynie, Candy co była ze mną na imprezie
zrobiło się strasznie przykro i później płakała przez cały wieczór.
- Przepraszam.
- To nie mnie powinnaś przepraszać.
- Tak wiem, jak ja tylko spotkam to ją przeproszę.
Chciałam przytulic się do Lou i o wszystkim zapomnieć.
Lecz gdy tylko przysunęłam się do niego on gwałtownie wstał z kanapy, jakby
trzymał do mnie dystans.
- Czy zrobiłam jeszcze coś głupiego na taj potańcówce?
- W sumie to tak...
- Co?
W tej chwili zadzwonił telefon Lou, spojrzał na ekran a
później na mnie.
- To do ciebie, twoja mama.
Wzięłam telefon i odebrałam.
- W końcu! Gdzie ty jesteś?! Masz poważne kłopoty!!!
- No nocowałam u koleżanki po tym balu.
- Jest niedziela rano! Dość długo nocowałaś!
,,Niedziela? Jak to?"
- Zaraz będę - i rozłączyłam się.
Zebrałam moje rzeczy, wstałam i spojrzałam przepraszająco
na Louisa.
- Pogadamy później?
Ale on tylko wzruszył ramionami.
Odprowadził mnie do drzwi nadal trzymając do mnie
dystans.
Gdy dotarłam do drzwi domu, otworzyła mi je mama.
- Już o wszystkim wiemy, dzwoniła wychowawczyni. -
powiedziała zamiast przywitania.
- Ja to wytłumaczę! - powiedziałam a rodzice zrobili mi
trzy godzinny wykład na temat alkoholu i nie odpowiedniego zachowania.
Po skończonej rozmowie, poszłam się wykapać i przebrać w
moje ciuchy. W czasie gdy się rozbierałam zastanawiałam się co się stało z moja
sukienką, gdzie ona jest i czyje to są ciuchy?
Gdy rozczesywałam moje wilgotne włosy usłyszałam dzwonek
do drzwi.
- Sell! Alice do ciebie!
Zeszłam szybko po schodach. Wyszłam przed drzwi i je
zamknęłam. ,,Rodzice na pewno są jeszcze na mnie źli". Popatrzyłam na
lekko zdziwiona Alice i ją przytuliłam.
- I co? - zaczęła.
- No nic, rodzice wiedzą już o wszystkim...pewnie będę
miała szlaban.
- To kiepsko...
- No, a ty jak się bawiłaś z Zaynem?
- To znaczy? - spytała trochę zaskoczona.
- No wiesz w toalecie...chyba że nic nie pamiętasz.
Alice cała się zaczerwieniał.
- Było fajnie - odpowiedziała wyciągając papierosa i
zapalniczkę - A ty gdzie się podziewałaś przez całą sobotę?
- Chyba przespałam u Louisa.
- Wow, to masz szczęście że w ogóle chciał się do ciebie odezwać.
- Jak to?
- No na balu wzięłaś i specjalnie na jego oczach
całowałaś się z Niallem, nie pamiętasz?
- To...to nie możliwe!!!
- A jednak! Lou był nieźle wkurzony, ale po tym jak
wymiotowałaś do kibla to wziął i się tobą zaopiekował.
- A skąd ty to niby wiesz? Sama chodziłaś nawalona.
- Wszyscy, ale dosłownie wszyscy o tym gadają! Jest nawet
kilka fotek na Facebooku.
- Musze to zobaczyć! Przynajmniej Amanda się świetnie
bawiła.
- No bawiła się świetnie...dzięki narkotykom.
- Że co?
- Dobra ja spadam, na razie Sell - powiedziała i poszła w
kierunku głównej ulicy.
Gdy tylko się pożegnałyśmy rzuciłam się biegiem do domu
żeby zobaczyć te fotki na komputerze. Po zalogowaniu się na Facebooku zobaczyłam u znajomych album z fotkami z
balu, kliknęłam w nie i zaczęłam oglądać. Było tam kilka fotek jak piłam i jak
krzyczałam na innych którzy wchodzili mi w drogę i gdy leżałam w kablach (,,Już
wiem jak je zepsułam") i jak byłam w samej bieliźnie (ŻENUJĄCE!) i gdy
całowałam się z Niallem i ostatnie jak Lou wynosił mnie na rekach owiniętą w
marynarkę. ,,Właśnie jakim cudem obudziłam się w normalnych ubraniach? A na
dodatek w szkole będę miała przechlapane! Wszyscy widzieli mnie prawie nagą a
na dodatek wszystko jest w sieci! Będę pośmiewiskiem!". Byłam załamana.
Nie wiedziałam co robić. ,,Może na początek przeproszę Louisa?".
Poskładałam ciuchy w których przyszłam od Lou i włożyłam do torebki. Gdy
poinformowałam rodziców że chce wyjść, na początku nie chcieli mnie puścić ale
po dłuższym błaganiu, pozwolili mi wyjść na godzinę.
Stanęłam przed drzwiami domu Louisa i zadzwoniłam do
drzwi. Po krótkiej chwili otworzyła mi drzwi ładna dziewczyna z brązowymi
włosami ale była dość niska.
- Cześć, zastałam Louisa?
- Może - odpowiedziała - Jest na ciebie cholernie zły i
chyba nie chce z tobą gadać.
- Wiem, dlatego przyszłam go przeprosić.
- No dobrze wejdź - i otworzyła mi szerzej drzwi.
Dziewczyna zaprowadziła mnie do salonu.
- Lou! Przyszła ta Selly!
,,Chyba o mnie słyszała".
Do pokoju wszedł Louis z potarganych włosach i w samych
bokserkach, nie miał na sobie koszulki, a ja nie umiałam oderwać od niego
wzroku.
- co chciałaś? - powiedział dość ostro.
- Ja chciałam oddać te ciuchy - mówiłam wyjmując z
torebki ubrania.
- To dobrze, bo to ciuchy Lillian mojej siostry.
- I chciałam jeszcze przeprosić. Przecież wiesz że nigdy
bym tego nie zrobiła na trzeźwo...
- No nie wiem...
- Pewnie teraz strasznie się mnie wstydzisz, ale mi tak
strasznie na tobie zależy...ja nie wiem co bym zrobiła gdybyś już nigdy się do
mnie nie odezwał, nawet nie masz pojęcia jak bardzo cie kocham a z dnia na
dzień zależy mi na tobie coraz bardziej i również z każdym dniem coraz bardziej
się boję cię stracę! - wtedy zdałam
sobie sprawę że chyba za dużo powiedziałam.
Staliśmy chwile w ciszy wpatrując się w siebie aż w końcu
Louis podszedł do mnie, objął i namiętnie pocałował, jego usta były bardzo miękkie a włosy jeszcze wilgotne.
W tej właśnie chwili nie myślałam o niczym, po prostu stałam i całowałam się z
nim. Po pewnym czasie wziął i mnie podniósł a następnie położył na kanapie,
zaczął ściągać mi bluzkę a ja jeździłam rekami po jego klacie. Leżeliśmy teraz
półnadzy i całowaliśmy się, było coraz bardziej namiętnie i intymnie. Gdy
poczułam że Lou walczy z odpięciem od stanika nagle usłyszeliśmy krzykniecie:
- Louis!
Szybko się poderwaliśmy, a ja zaczęłam szukać mojej
bluzki jednocześnie chowając się za chłopakiem. Okazało się że to była Lillian
siostra Lou.
- Może nie w salonie? Masz od tego swój pokój.
Strasznie się zarumieniłam, na szczęście Lou mnie
zasłaniał.
- Spoko Sell już widziałam cię w bieliźnie - powiedziała
puszczając mi oczko i poszła na górę.
Popatrzyłam pytającym wzrokiem na Lou.
- No wiesz, ubieraliśmy cię gdy przyniosłem cię w prawie
nagą z potańcówki.
- Dziękuje ci za wszystko - powiedziałam tuląc się do
niego.
Zauważyłam moją bluzkę która leżała za kanapą, ubrałam ją
a chłopak spojrzał na mnie z niezadowoloną miną.
- Dokończymy to kiedyś, obiecuję. A teraz muszę już
lecieć.
- Do jutra - odpowiedział i ucałował mnie namiętnie.
Gdy szykowałam się do szkoły i spania, myślałam o tym co
wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku godzin. Leżąc w łóżku jeszcze długo nie
umiałam zasnąć.