13.
- Wow! Serio?! - krzyknęła Alice z kubkiem w ręku -
Zrobił takie coś?
Pokiwałam głową.
- Boże jakie to romantyczne! - piszczała Amanda a ja
brałam kolejny łyk gorącej czekolady.
- Czyli jesteście ze sobą oficjalnie? - spytała Alice.
- Nie wiem...
- Jak to nie wiesz?
- No po prostu nie ustaliliśmy tego...
- Tsa...
- A tak w ogóle po co przyszłyście?
- Coo przerwałyśmy ci całowanko z Lou? - powiedziała zgryźliwie
Amanda a ja spiorunowałam ją wzrokiem.
- No przyszłyśmy się spytać czy jutrzejsze zakupy są aktualne?
- To nie mogłaś napisać smsa?
- No mogłam ale ty nie zawsze odpisujesz a poza tym taki
spacer dobrze nam zrobi - zaczęła się tłumaczyć.
- Hah, tak kakało też wam dobrze zrobi - zaśmiałam się -
No dobra...to o której jutro idziemy do
centrum handlowego?
- Może tak o 15:00?
- No dobrze
- Dobra to my już lecimy bo przed 22:00 musimy być w
domu.
- Czyli nie zostaniecie na noc?
- Niestety nie możemy, wiesz jutro szkoła itd.
- Ok, zostawiacie mnie samą w tym wielkim domu -
zachichotałam.
- Zaproś Louisa na pewno nie będziecie się nudzić -
powiedziała Amanda zakładając płaszcz a ja szturchnęłam ją w ramie.
- Ała! Dobra do zobaczenia!
- Pa pa!
Gdy zamknęłam drzwi postanowiłam wziąć kąpiel i iść spać,
po drodze dostałam jeszcze smsa od Liama:
,, Hej, wpadniesz na imprezę w następną sobotę?"
,, Hmm, czemu nie? Na pewno będzie fajnie!" -
odpisałam mu że z chęcią wpadnę.
Następnego dnia rano trochę zaspałam więc szybko się
ubrałam i pobiegłam do szkoły. Trochę spóźniona i zdyszana weszłam do klasy,
Alice jak zwykle czekała na mnie z uśmiechem na twarzy.
- Co śniłaś o Louisie że zaspałaś?
- Zamknij się! - odpowiedziałam wesołym głosem.
- Już nie mogę się doczekać popołudnia!
- No ja też, będzie super! - odpowiedziałam.
Nagle usłyszałyśmy głos pani:
- Dziewczęta nie rozmawiajcie!
Po skończonych lekcjach skierowałam się z dziewczynami w stronę
centrum handlowego i gdy byłyśmy w połowie drogi dostałam smsa od Louisa:
,, Gdzie jesteś?"
Szybko mu odpisałam:
,,Idę z dziewczynami kupić sukienkę na bal :)" i w
tym momencie usłyszałam pisk opon i trąbienie auta a następnie poczułam lekkie
uderzenie w biodro, upadłam na ulice (pisząc smsa nie zauważyłam że zeszłam z
chodnika) a telefon wypadł mi z ręki i rozleciał się na części a szybka się
zbiła.
- Selly! Wszystko ok? Nic ci nie jest? - dopytywały
dziewczyny.
- No wszystko w porządku, tylko mam rozwalony telefon i
bolące biodro - mówiłam podnosząc się z ulicy.
Z auta wyskoczył dość młody mężczyzna i zaczął na mnie
krzyczeć.
- Dziewczyno, gdzie ty masz oczy?
- J-ja przepraszam
- Zjeżdżaj mi z ulicy!!
Szybko przebiegłyśmy na drugą stronę.
- Wiesz kto to był? - zapytały.
Pokiwałam głową że nie.
- To był ojczym Louisa!
Nie wiedziałam co powiedzieć więc ruszyłam w stronę
centrum handlowego.
,, Ojczym Lou prawie mnie przejechał! I rodzice mnie
zabiją za ten telefon!" ale postanowiłam teraz o tym nie myśleć.
Wchodząc przez
wielki drzwi obrotowe jeszcze trzęsły mi się ręce i nogi. Skierowałyśmy się
prosto do McDonald'sa coś zjeść. Po skończonym posiłku poszłyśmy do sklepów i zaczęłyśmy
przeglądać przeróżne sukienki, było ich dużo. Zwiedziłyśmy bardzo dużo sklepów
i po kilku godzinach chodzenia i przebierania w sukienkach ( po czym bardzo
bolały ręce i nogi) znalazłyśmy wymarzone sukienki. Ja wybrałam długą białą sukienkę
aż do ziemi z wcięciem i kryształami na dekolcie a do tego czarne wysokie
szpilki i czarna kopertówka, a strój uzupełniały diamentowe kolczyki i cienka
srebrna bransoletka. Była prześliczna!
Za to Alice miała czarna asymetryczną sukienkę z przodu do połowu ud a
tył miała do połowy łydek, była bez ramiączek wybrała do tego złote szpilki i
złotą biżuterie a Amanda Granatową asymetryczną sukienkę na ramiączkach i miała
duży trójkątny dekolt i w pasie duży czarny pas ozdobiony kryształkami, do tego
miała botki i czarne kolczyki z krwistoczerwoną ozdobą. Postanowiłyśmy iść do
przebieralni i je przymierzyć.
Przebierając się powiedziałam dziewczyną że wyjdziemy jednocześnie z
przebieralni, policzyłyśmy więc do trzech, otworzyłyśmy drzwi i wyszłyśmy,
wszystkie byłyśmy zachwycone i zaczęłyśmy się komplementować. Po krótkiej
chwili usłyszałyśmy ironiczny śmiech, popatrzyłyśmy w stronę
regałów, między nimi stała Suzan, miała w ręku czerwoną sukienkę (chyba trochę
za mała jak na nią).
-czego chcesz? - warknęłam.
- No, no jakie brzydkie sukienki, ładniejszych nie było?
Ahh nie mądra ja na was wszystko wygląda brzydko! Szkoda! - mówiła nadal się
śmiejąc.
- Spadaj stąd ty wredna suko! - krzyknęła Alice a za
regałów wyszły jeszcze dwie koleżanki Suzan. Gdy tak stałyśmy i patrzałyśmy się
na siebie z pod łba przyszła ekspedientka sklepu.
- Jakiś problem?
- Nie, nie ma żadnego problemu.
Sprzedawczyni popatrzała się to na nas to na grupkę
Suzan.
- Kupujemy te sukienki - powiedziałam.
- Dobrze, zapraszam więc do kasy.
Weszłyśmy z powrotem do przebieralni i założyłyśmy swoje
ciuchy. Wychodząc nie zauważyłyśmy w pobliżu grupki Suzan. Zapłaciłyśmy za
ciuchy i postanowiłyśmy wrócić do domów przez park. Gdy szłyśmy rozmawiając i
chichocząc w oddali dostrzegłyśmy ognisto rude włosy, wiedziałyśmy że to Suzan
więc chciałyśmy do niej podejść i wygarnąć co o niej myślimy. Podeszłyśmy po
cichu i tak to rzeczywiście była Suzan, ale co ona wyrabiała?
- Alice, Selly...Cz-czy ona...tez to widzicie? Czy ona
właśnie całuje się z dziewczyną?! - wyszeptała Amanda.
Ja i Alice stałyśmy z otwartymi ustami , po pewnym czasie
wydukałyśmy że tak.
- To będzie sensacja w szkole! Co ja gadam to będzie
sensacja na całe miasto! Wszyscy tutaj znają Suzan!
- Szybko róbcie zdjęcia! - powiedziała Alice wyciągając
telefon.
- No coś ty zgłupiała? Takie zdjęcia mogą jej zrujnować
reputacje! Będą rozmazane i będą plotki a my tego nie chcemy...więc zrobimy
zdjęcia dobrym aparatem - i sięgnęłam do torebki po aparat i zrobiłam kilka
zdjęć Suzan całującą się z inną dziewczyną.
Po zrobieniu fotek cicho się wycofałyśmy.
- To co z tym teraz zrobimy? Może plakaty? Albo ulotki? A
może wyślemy wszystkim? - zasypywała pomysłami Amanda.
- No jeszcze nie wiem, zastanowimy się jutro - odparłam.
- A może umieścimy je w internecie? Cały świat zobaczy! -
dopowiedziała Alice
- Przecież wiemy jaką ma religijną rodzinę - powiedziała Amanda
bardzo wrednie.
- Dobra, zobaczymy jutro - odparłam.
Po dłuższej rozmowie na temat nowo odkrytej sensacji
musiałyśmy się rozstać i iść do domów.
- Umowie nas jeszcze do kosmetyczki i fryzjera! -
krzyknęła z dali Alice.
- Ok!!! - odkrzyknęłyśmy.
W domu zadzwoniłam z telefonu domowego do rodziców i
opowiedziałam co się stało z moją komórką, przez chwile w słuchawce panowała
cisza po czym rodzice dali mi kazanie na temat bezpieczeństwa i że mam na
siebie uważać (chyba byli zdenerwowani). Powiedzieli że w drodze powrotnej
kupią mi nowy telefon. Gdy skończyłam rozmawiać i pożegnałam się z mamą i tatą
poszłam oglądać telewizje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz