1.
Stanęłam przed domem i spojrzałam na niego...był duży i bardzo stary. Wpatrywałam się w niego z pudłem w rekach kiedy usłyszałam:
- Sell, zaniosłaś już te pudło? Możesz przyjść pomóc wnosić następne...
Westchnęłam, położyłam pudło na ziemi i poszłam po następne.
Stanęłam w moim pokoju z stertą pudeł w koncie i rozglądałam się...pokój był bardzo duży, popatrzyłam na beżowo - szare ściany i pomyślałam że przydałoby się malowanie. No nic, rozpakowałam się a pokój wyglądał już mniej przygnębiająco. Nagle zadzwonił telefon, dzwoniła moja przyjaciółka Nicol jednak nie odebrałam...nie miałam nastroju do rozmowy. Odłożyłam telefon, zrzuciłam z siebie dresy założyłam leginsy, bluzę, trampki i zbiegłam po schodach. W kuchni zobaczyłam moją mamę która kończyła już wypakowywać resztę pudeł. Powiedziałam jej tylko że wychodzę i już byłam na dworze. Szłam chodnikiem wzdłuż domków aż doszłam do parku. Było tam pięknie tyle zieleni, kwiatów, drzew...usiadłam na ławce i patrzyłam na park. Po pewnej chwili ktoś mnie szturchnął, był to jakiś facet. Stał koło mnie a ja zauważyłam jaki jest nieogolony, śmierdzący i niechlujnie ubrany a w ręku trzymał puszkę piwa, był pijany. Zaczął coś bełkotać a ja powoli wstałam i zaczęłam odchodzić. Kątem oka zauważyłam jak idzie za mną więc się odwróciłam i zobaczyłam że zamiast piwa trzyma scyzoryk. Przerażona rzuciłam się do biegu, biegłam tak szybko że zaczęły mnie boleć nie tylko nogi ale i płuca. Po chwili byłam juz daleko od parku i od faceta. Myśląc że nie da rady biec w takim stanie. Stanęłam i łapałam oddech. Po dłuższej chwili zdałam sobie sprawę ze jest juz po zmroku a ja nie wiem gdzie jestem. Rozejrzałam się dookoła i zaczęłam iść w przeciwną stronę niż przybiegłam aby uniknąć faceta z parku. W płucach i nogach nadal czułam ból, jednak nie zatrzymywałam się żeby odpocząć. Nagle przypomniałam sobie że mogę zadzwonić do rodziców żeby po mnie przyjechali, pomacałam kieszenie i zorientowałam się że telefon zostawiłam w pokoju. ,,Cholera, wychodzę na dwór w miejsce którego nie znam i nawet nie biorę ze sobą telefonu! No świetnie!!!".
Szłam więc dalej co chwile odwracając się za siebie aby sprawdzić czy ktoś za mną czasem nie idzie. Po 20 min błąkania, zorientowałam się ze chodzę w kółko. Zmęczona i trochę zmarznięta usidłam na krawężniku od chodnika i myślałam jak wrócić do domu. Nagle zauważyłam że ktoś idzie w moja stronę, szybko skojarzyłam że to może być ten facet z scyzorykiem, wiec wstałam i zaczęłam szybko iść a po chwili biec. Biegłam na oślep, nagle w coś uderzyłam i upadłam na ziemie... ,,Super, nie ma to jak walnąć w drzewo". Po chwili otrząsnęłam się i spojrzałam do góry, zauważyłam przystojnego chłopaka z lekkim zarostem i włosami zaczesanymi do tyłu. Wyciągnął dłoń w moją stronę, patrzyłam na niego i po chwili sama wstałam otrzepałam się i powiedziałam:
- Przepraszam.
Chłopak spojrzał na mnie i spytał:
- Gdzie tak biegniesz?
Chwile staliśmy w ciszy zanim dotarły do mnie jego słowa i szybko odpowiedziałam:
- Uprawiam jogging.
- W nocy?
- Tak! Coś ci nie pasuje? - odparłam oschle.
- Nie tylko...dobra muszę juz iść. Na razie.
- Pa.
Odwrócił się i powoli odchodził. Wtedy pomyślałam że może mógłby mi dać zadzwonić do rodziców. Znowu biegłam i zaczęłam krzyczeć ,,Czekaj! Czekaj!". Gdy już go dogoniłam on siedział na motorze i patrzył się na mnie pytającym wzrokiem. Po chwili wydukałam:
- Cz-czy mogłabym zadzwonić z twojego telefonu?
- Chętnie ale...
- Ale co?
- Ale nie mam przy sobie telefonu.
Myślałam że się załamie, ale po chwili on dodał:
- Chcesz mogę cię podwieźć.
- Mam wsiąść na MOTOR z OBCYM facetem?
Staliśmy w ciszy patrząc się na siebie...po dłuższej chwili chłopak powiedział:
- Jestem Louis, a ty?
- Selly.
- Bardzo ładne imię...a więc już nie jesteśmy nieznajomymi, podwieźć cię?
Chwile się wachałam ale wkońcu wsiadłam na motor. Już mieliśmy ruszać kiedy zapytałam:
- Masz może kask?
- Nie.
- Wow, widzę że dbasz o swoje bezpieczeństwo - odpowiedziałam sarkastycznie.
Nic nie odpowiedział, tylko ruszył. Złapałam go w pasie. Jechaliśmy a ja czułam chłodny wiatr na nogach, ramionach i we włosach...po chwili usłyszałam pytanie:
- Gdzie mieszkasz?
Wtedy zdałam sobie sprawę że nie znam adresu mojego domu.
- Nie wiem! - powiedziałam.
Stanelismy gwałtownie.
- Jak to nie wiesz gdzie mieszkasz??
Zsiadłam z motoru i popatrzyłam na niego.
- No nie pamiętam, dopiero co się wprowadziłam...
- No to będzie ciężko...- westchnął i przejechał ręką po swoich brązowych włosach.
- Pomożesz mi czy nie??
Chwile się wachał, ale wkońcu odpowiedział:
- Tak, wsiadaj pojeździmy trochę po mieście i może sobie przypomnisz gdzie mieszkasz...
Znowu wsiadłam na jego motor i ruszyliśmy. Rozglądałam się po bokach i zastanawiałam się czy szłam tymi drogami. Jeździliśmy chyba z dwie godziny zanim rozpoznałam ulice z domkami. Krzyknęłam:
- Czekaj, zatrzymaj się to tutaj!
Powoli staneliśmy a ja zsiadłam, odwróciłam się do niego i powiedziałam:
- Dziękuje.
Odpowiedział tylko:
- Wisisz mi przysługę...- puścił oczko i odjechał.
Chwile patrzyłam w stronę w którą odjechał. Ruszyłam do mojego domu. Gdy weszłam uświadomiłam sobie jaka jestem zmarznięta i zmęczona. Myślałam że rodzice będą na mnie czekać i się dopytywać gdzie byłam, ale nikogo nie było...Zajrzałam do salonu. Rodzice spali na kanapie przed telewizorem ,,Nic dziwnego, przeprowadzka jest bardzo męcząca". Wyłączyłam telewizor i poszłam na góre. Przygotowałam się do snu, wzięłam bardzo długi prysznic a następnie położyłam się spać...nie umiałam jednak zasnąć, cały czas myślałam o dzisiejszym dniu i o tym chłopaku. W końcu po paru godzinach zasnełam.
zapowiada się ciekawie :3 będę czytać dalej
OdpowiedzUsuń