wtorek, 24 grudnia 2013

Nightmare of past Christmas!

Siedziałam na parapecie już kolejną godzinę i kończyłam czytać moją ulubiona książkę. Przeczytawszy kolejny rozdział, zamknęłam książkę i spojrzałam przez okno, cała okolica była biała, pokryta grubą warstwą śniegu a na podwórku jak zwykle bawiła się grupka małych gnojków która od pewnego czasu mnie podglądała. ,,Och, nawet we własnym domu nie mam prywatności!". Poza tymi chłopcami jak zwykle przesiadywał tam przystojny chłopak o zielonych oczach i lokowanych włosach. Patrząc tak na niego, z nieba zaczął prószyć śnieg, a z kuchni było czuć smakowity zapach jedzenia. ,,Tak to już dzisiaj...wigilia! Już nie mogłam doczekać się prezentów i dzielenia opłatkiem! Ale najpierw przepędzę tych małych zboczków". Wzięłam kurtkę i ubrałam buty...takie czarne. Wychodząc  spojrzałam jeszcze w lustro, moje czerwone włosy były związane w roztrzepanego koka, miałam też na sobie białą bluzkę i czarne leginsy. Założyłam więc kurtkę i poszłam do tych zboczeńców.

* * *
- Spadajcie mi stąd małe zboczuchy!!! - krzyczałam dochodząc do nich, a z moich ust wydobył się obłoczek pary.
Dzieciaki zaczęły uciekać z krzykiem w popłochu. ,,Przynajmniej będę miała spokojne święta". Już miałam wracać do domu ale...zaintrygował mnie ten chłopak z loczkami, postanowiłam podejść do niego i zagadać.
Podchodząc do niego, on podniósł głowę i spojrzał na mnie swoimi boskimi zielonymi oczami. Miał na sobie czarne jeansy i brązowy płaszczyk.
- Co ty tutaj robisz? Też mnie podglądasz? - spytałam.
- Co? Oczywiście że nie...ja tylko patrzę co ciekawego robisz w domu - uśmiechnął się łobuzersko.
Walnęłam go w ramie.
- A tak na serio to co tutaj robisz? - dociekałam.
- Czy ja wiem...lubię to miejsce, jest takie spokojne.
Zmrużyłam moje duże czekoladowe oczy i spojrzałam na niego podejrzliwie, kłamał. Nie wiedziałam tylko dlaczego.
- Okey, skoro tak twierdzisz - powiedziałam obojętnym głosem.
Już miałam iść kiedy chłopak wstał, podszedł do mnie i leciutko pocałował w usta, a następnie odwrócił się i poszedł. Tak to było dziwne. Stałam tak a na moje włosy spadało coraz to więcej śniegu. W końcu się otrząsnęłam i wróciłam powolnym krokiem do domu. Będąc już w swoim cieplutkim pokoju, zaczęłam szukać jakiegoś ładnego ciuchu na wigilię. Wybrałam beżową sukienkę w koronkę z cieniutkim czarnym paseczkiem. Po ubraniu się wzięłam moją MP3 i kilka mandarynek, no bo przecież co to za święta bez mandarynek? Położyłam się na łóżku z słuchawkami w uszach i po krótkiej chwili zasnęłam.
Obudził mnie głos mamy.
- Kat! Wstawaj, czas iść na pasterkę!
Zerwałam się szybko z łóżka, rozpuściłam włosy, przejrzałam się w lustrze (wyglądałam ślicznie), założyłam buty i wybiegłam z domu zakładając po drodze kurtkę.

* * *
Weszłam trochę spóźniona do kościoła i szybko usiadłam w ławce. W czasie kazania rozglądałam się po kościele, kilka ławek za mną siedział ten chłopak z loczkami i zielonymi oczami, chciałam jeszcze z nim porozmawiać.
Po skończonej mszy szukałam go ale nigdzie go nie było...jakby rozpłynął się w powietrzu. Postanowiłam więc wrócić do domu. W drodze na świąteczny posiłek, gdy szłam dość ciemną drużką usłyszałam za sobą kroki. Przyśpieszyłam kroku, ten ktoś za mną zrobił to samo, więc zaczęłam biec, gdy tylko wybiegłam z ganku a ulice oświetlały latarnie, obejrzałam się za siebie i odetchnęłam z ulgą, był to zielonooki chłopak, stanęłam więc i spojrzałam na niego trochę dysząc.
- Och to ty, ale mnie przestraszyłeś.
- Nie ma obawy, chciałem ci tylko życzyć wesołych świąt - podszedł i mnie przytulił.
- Dziękuję i na wzajem. A w ogóle jak masz na imię?
- Harry...a ty?
- Kat, miło mi.
- Mi też i nawet nie wiesz jak bardzo - mówił sięgając po coś do płaszcza...była to broń.
,,O mój Boże!!!". Przestraszyłam się i spanikowałam, chciałam zacząć krzyczeć i uciekać ale chłopak był szybszy i postrzelił mnie w brzuch. Upadlam na biały i zimy śnieg, wokół mnie rozlała się czerwona kałuża krwi.  Gdy ostatkiem sił podniosłam głowę, chłopaka już nie było. Spojrzałam więc w niebo, spadały na mnie delikatnie płatki śniegu a ja leżałam i powoli  wykrwawiałam się na śmierć, tak to była moja ostatnia wigilia. Leżałam martwa przykryta śniegiem, a moje ciało stawało się zimne i drętwe.
 ____________________________________
Na Święta Bożego Narodzenia, życzę Wam ujrzenia Harrego przyrodzenia. Niech Louis z marchewkami, przyjdzie w koszulce z paskami. Niech Liam odda Wam żółwia swego, ale musicie go karmić dnia każdego. Niech Niall rozwali Wam lodówkę i zje Wam wszystko, nawet parówkę. Niech Zayn się w Waszym lustrze przejrzy i Paul przez Wasze okno wejrzy. Niech wszyscy wyskoczą Wam spod choinki i zaśpiewają kolędy dla Waszej rodzinki. Niech Horan dopadnie się do kolacji. Niech Zayn powie, że jest pełen gracji. Niech Harrego ogarnie na sex pokusa, xD a Louis zrobi Wam psikusa. Niech Liam ucieka przed łyżkami, a Paul będzie gonił za wszystkimi Wami. Wszyscy potem zjedzcie żelki. WESOŁYCH ŚWIĄT!!

7 komentarzy:

  1. Wooow... myślałam że to będzie fajny romans świąteczny. Myliłam się. Ale i tak mi się podoba. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham twoje historie. <3 <3 <3 Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  3. A dlaczego Kat a nie Sell?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to takie jednorazowe Świąteczne opowiadanie dla was ;) i wymyśliłam to całe opowiadanie i nowych bohaterów tylko na jeden raz ;)

      Usuń
  4. Suuuper! Kiedy następna część??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego opowiadania kolejnej części już nie będzie ale rozdział 19 za niedługo się pojawi ;)

      Usuń
  5. Nominowałam cię do Liebster awarda :)
    http://alwaytogethe.blogspot.com/search?updated-min=2014-01-01T00:00:00-08:00&updated-max=2015-01-01T00:00:00-08:00&max-results=2 <-- Więcej informacji xx

    OdpowiedzUsuń