21.
Nastała sobota, obudziłam się równo o 5 rano. Gdy
usiadłam na łóżku nadal czułam na łopatce potworny ból, wzięłam więc garść
tabletek i popiłam je wodą. Poszłam do łazienki wziąć ciepły i szybki prysznic,
a następnie przyszykować się na wycieczkę. Gdy nasmarowałam ciało balsamem o zapachu
mango i upięłam moje włosy w idealnego koka, poszłam po ubrania. Zakładając na
siebie czarne leginsy, czerwone trampki i za dużą szara bluzę z różowym
króliczkiem z przodu, spojrzałam na moją łopatkę, był na niej wielki fioletowo -
zielono - żółty siniak, nie wyglądało to za dobrze. Następnie wzięłam małą
walizeczkę i spakowałam tam najbardziej potrzebne rzeczy ,,W końcu to tylko dwa
dni". W walizce wylądowało kilka
par spodni, bluzy, koszulki, buty na zmianę i trochę kosmetyków. Będąc już
gotowa do wyjścia, zeszłam na dół zjeść śniadanie. Weszłam do kuchni gdzie
krzątała się moja rodzicielka.
- Dzień dobry słońce.
- Dobry - odburknęłam, nadal byłam na nich zła.
- Co jesteś taka w nie sosie?
- Wyjeżdżam dzisiaj i wracam w poniedziałek wieczorem -
wypaliłam.
- Co? Jak to? Gdzie jedziesz? Po co? Z kim? Nawet nie
zapytałaś się nas o zdanie!
- Jesteście mi to winni! Mam już was dość i chce od tego
wszystkiego odpocząć!
Z brązowych azowych oczu mamy poleciały pojedyncze łzy,
ale mnie to nie obchodziło. Zrobiłam sobie jajecznice i ją zjadłam. Wychodząc
krzyknęłam że w razie czego będę pod telefonem. Szłam w stronę domu Liama z
małą szara walizeczką. Gdy doszłam na umówione miejsce była już 9:50 i wszyscy
byli już na miejscu Lou, Amanda, Niall, Liam, Alice, Zayn, Jasmine, Harry,
Bliar (ta dziewczyna co poznałam ją w kozie) i ku mojemu zdziwieniu była tez
Suzan. Podchodząc zauważyłam że Bliar daje Amandzie małe białe tabletki w
woreczku ,,Może to narkotyki?". Z zamyślenia wyrwał mnie bardzo wesoły i
podekscytowany głos Alice.
- Sell! Cześć! Co tam u ciebie? Też jesteś taka
podekscytowana jak ja?!
- Jasne - odpowiedziałam z trochę zdezorientowaną miną.
Przywitałam się ze wszystkimi, wsiedliśmy do dużego busa
i ruszyliśmy w podróż. Było ciekawie i śmiesznie, w czasie jazdy śpiewaliśmy,
graliśmy w ,,Zgadnij kto to?" i opowiadaliśmy kawały. Po paru godzinach
jazdy dojechaliśmy i wysiadłszy z busa ujrzeliśmy piękny biały domek, byłam
nim zachwycona.
- Robi wrażenie co? - spytał Niall stając obok mnie.
- Yhm - odmruknęłam.
Gdy już wszyscy poszli do swoich pokoi ( ja byłam z Alice
i Amandą, Suzan z Jasmine i Bliar, Harry był z Liamem i Zaynem a Louis z
Niallem) usiedliśmy wszyscy w salonie.
- To co czas na obiadek? - spytał Harry.
- Tak!!! - krzyknął Niall.
- Może dziewczyny coś ugotują? - zaproponował Zayn.
- Ja nic nie będę robić! - oburzyła się Suzan z Bliar i
Amandą.
- Dobra to ja i Selly pójdziemy coś ugotować - zaproponowała Alice.
Chciałam się sprzeciwić bo kompletnie nie umiem gotować,
ale dziewczyna pociągnęła mnie w stronę kuchni.
- Pomogę wam! - zaproponował Liam.
Postanowiliśmy zrobić zupę pomidorową a na drugie danie
wegetariańską lazanie. Moim zadaniem było pilnowanie zupy aby się nie przypaliła
ale i to mi się nie udało. Zupę wylaliśmy a Liam postawił na stole lazanie.
- Co to kurwa jest? - krzyknął Niall.
Wszyscy mieli zniesmaczenie na twarzy, nie rozumiałam
tego dopóki sama nie spróbowałam...to było ohydne!
Zamówiliśmy więc pizze i rozpaliliśmy na dworze ognisko.
Było całkiem przyjemnie, Amanda rozlewała drinki, Liam grał na gitarze, Niall z
Harrym śpiewali i strasznie przy tym fałszowali, Suzan z Jasmine chyba
siedziały w domku a Alice była zajęta Zaynem, za to ja siedziałam wtulona w
Lou. Gdy już trochę wypiłam i się bardziej rozluźniłam, usiadłam na kolanach
Louisa i całowaliśmy się. Wodziłam rekami po jego ciele a on po moim, Harry
zagwizdał na nas ale my to zignorowaliśmy. Siedząc tak na nim poczułam że w
jego spodniach robi się twardo...
Obudziłam się i zobaczyłam biały sufit, była również naga
a obok mnie leżał Louis, z zeszłego wieczoru niewiele pamiętałam. Wstała i
zakręciło mi się w głowie a na ziemi zauważyłam zużytą prezerwatywę.
,,Zrobiliśmy to?! Nic nie pamiętam!". Nie wiedziałam co ze sobą zrobić,
usiadłam na ziemi i zaczęłam szlochać.
- Selly? Kochanie, co się stało? Boli cie coś? Sprawiłem
ci ból?
Nie odpowiedziałam tylko nadal szlochałam. Lou usiadł
koło mnie i objął mnie ramieniem.
- Uuu, to ja ci to zrobiłem tego siniaka? Przepraszam
ja...
- Nie Lou, to nie ty - powiedziałam kryjąc twarz w
dłoniach.
- To czemu...? O co chodzi?
- Bo widzisz, ja kompletnie nic nie pamiętam z
wczorajszego wieczoru.
- Och, Sell tak mi przykro...ja nie wiedziałem...gdybym
wiedział że nie chcesz nie zrobilibyśmy tego. - mówił skruszonym głosem.
- Lou, tu nie o to chodzi...ja bardzo tego chciałam i
bardzo się cieszę że to zrobiliśmy ale...
- Ale?
- Chciałabym pamiętać ten nasz pierwszy raz!
- Selly - mówił odgarniając mi włosy i ocierając łzy - To
da się naprawić.
- Jak?
- Hmm...możemy udawać że wczorajszego wieczoru nic się
nie wydarzyło - wziął mnie na ręce i
położył delikatnie na łóżku, zaczął całować
po szyi, piersiach, brzuchu i schodził coraz niżej, spojrzał jeszcze na
mnie pytającym wzrokiem a ja kiwnęłam głową zgadzając się, przeszły mnie
dreszcze a ja czułam bardzo wielka ekscytacje. Lou wrócił znów do moich ust
składając na nich namiętny pocałunek. Popchnęłam go tak że leżał a ja
siedziałam na nim okrakiem. Zaczęłam składać na jego klatce piersiowej namiętne
pocałunki. Pieściłam językiem jego brzuch. A on cicho jęczał. Jednak po chwili
znów Lou górował nade mną . zaczął
delikatnie ssał mój sutek, a drugi wziął pomiędzy kciuk a palec wskazujący i
bawił się nim. Jęczałam cicho przytłoczona tą przyjemnością, czułam się jakbym
miała zaraz eksplodować.
- Louis - jęknęłam
cicho.
- Jesteś taka
seksowna - wymruczał zakładając prezerwatywę.
Wszedł we mnie a z moich ust wydobył się jęk podniecenia.
Nie był to mój pierwszy raz ale z Louisem było inaczej.
- Boże Selly -
powiedział seksownym zachrypniętym głosem.
Moje plecy wygięły się w łuk i po chwili zaczęłam
poruszać biodrami dla większej satysfakcji
- Kurwa kochanie - szepnął do mojego ucha .
Pchnął jeszcze
kilka razy po czym oboje doszliśmy w tym samym czasie po czym wyszedł ze mnie i
pocałował mnie delikatnie w usta.
- Byłaś niesamowita - powiedział uwodzicielsko.
Po skończonym sexie siedzieliśmy razem w dużej wannie i kapaliśmy
się. Po skończonej kąpieli ubraliśmy się i zeszliśmy na dół trzymając się za ręce.
Wszyscy byli już w kuchni i jedli kanapki z serem i sałatą.
- Dzień dobry! - krzyknął Harry - Wczoraj było dość hmm...powiedzmy gorąco co? - spytał a ja się
zarumieniłam.
- Nie interesuj się! - ogryzł się Lou.
- To co, może po śniadaniu pójdziemy na spacer w góry? -
zaproponowała Amanda.
Wszyscy się zgodzili, oczywiście Suzan, Bliar i Jasmine
nie chciały iść więc zostały w pokojach. Gdy już wszyscy zjedli śniadanie i się wyszykowali, ruszyliśmy
na spacer. Liam prowadził całą grupę gdyż to były jego rodzinne strony i dobrze
znał okolice. Po godzinie wędrówki, zrobiliśmy sobie przerwę.
- Hej Sell, idziesz ze mną? - spytała Amanda.
- Jasne, ale gdzie?
- Musze za potrzebą ale boje się sama - widziałam że była
cała spięta więc się zgodziłam.
Szłyśmy już dobre 15 minut i byłyśmy coraz głębiej w
lesie i coraz dalej od grupy, a nie powiedzieliśmy im że idziemy...może się
martwili. Po kolejnych 10 minutach wyszłyśmy z Lasu i stanęłyśmy na łące a
niedaleko znajdowało się urwisko.
-Wiesz, może już wracajmy, reszta się pewnie martwi -
powiedziałam oglądając się za siebie.
- Zapewne - uśmiechnęła się szeroko.
Świetny rozdział.... umieram z ciekawości co będzie się działo dalej. Jak najszybciej wrzucaj następny rozdział. Pozdrawiam :* ;) :P
OdpowiedzUsuńblagam o next,to takie zajebiste :) :*
OdpowiedzUsuńHej jestem nowa czytelniczkatego bloga :) dzisiaj go znalazlam i musialam od razu przeczytac :** jest swietny czekam na next mam nadzieje ze sie nic jej nie stanie ♥♥♥♥♥♥
OdpowiedzUsuń