niedziela, 2 lutego 2014

Tatuaż

23.
Było południe a ja nadal leżałam i myślałam. Powoli wszystko zaczęło do mnie docierać. ,,Może jednak powinnam z nimi porozmawiać?". Moje rozmyślania przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu, ściszyłam muzykę i odebrałam.
- Słyszałaś? - krzyknęła do słuchawki Alice.
- Nie...co się stało? - Alice zawsze wiedziała wszystko jako pierwsza i znała najnowsze i najświeższe ploteczki.
- Podobno u Amandy stwierdzono zaburzenia psychiczne czy coś w tym stylu i odesłali ja do psychiatryka na leczenie.
- A co z procesem? Ma przecież zarzut za próbę zabójstwa...
- Nie wiem...może po leczeniu odbędzie się proces albo uznają że była niepoczytalna.
- Co? Nie może jej to ujść na sucho! Zresztą nieważne...dzięki za info, paa.
- Pa.
Rozłączyłam się i usiadłam na łóżku. ,,Czas porozmawiać z rodzicami", usiadłam, wstałam i zeszłam na dół, moja rodzicielka krzątała się w kuchni a tata siedział w salonie oglądając jakiś mecz. Weszłam do dużego pokoju i zapytałam ojca:
- Możemy porozmawiać?
- Tak, jasne - sięgnął do pilota i wyłączył telewizor - Kochanie chodź tutaj!
Z kuchni przyszła moja mama i usiadła koło taty.
- Więc? - zapytałam.
-Więc...
- Jak to się stało że przez 16 lat mojego życia, nie interesowaliście się nim aż tu nagle przeprowadziliście się żeby...żeby mieć z nim kontakt?
- Selly nawet nie wiesz jak to jest żyć z świadomością że gdzieś tam żyje twój syn i nie wiedzieć jak się ma, czy wszystko u niego w porządku...
- Racja...nie wiem jak to jest bo to nie ja zrobiłam jakiejś obcej kobiecie bachora! Czemu wcześniej mi nie powiedzieliście?!
- Skarbie - zaczęła mama- nie wiedzieliśmy jak, przez całe życie żyłaś w świadomości że jesteś jedynym dzieckiem w naszym życiu a tu takie coś...
- Tato, jak mogłeś zdradzić mamę?
Nastała bardzo długa chwila ciszy.
- To już nie twoja sprawa! - wstał gwałtownie z kanapy.
- Uspokój się Marcel! - tym razem krzyknęła moja mama - Córciu, mamy nadzieje że pokochasz...a przynajmniej polubisz Zayna.
- Ja już go kocham...jakim prawem on wiedział a ja nie?!
Nie odpowiedzieli.
- Mamo, ja na twoim miejscu nie wybaczyłabym mu...że pieprzył się z jakąś dziwką!
- Wynocha stąd! - krzyknął mój ojciec podszedł i uderzył mnie w policzek.
Spojrzałam na niego z nienawiścią i wybiegłam biorąc po drodze torebkę i jakąś jeansową kurtkę. Zadzwoniłam po Lou żeby po mnie przyjechał. ,,Jak on mógł mnie uderzyć?!". Po pięciu minutach czekania na rogu ulicy podjechało czarne auto, wsiadłam do środka i przywitałam się całusem z Louisem.
- Selly, czy coś się stało?
- Kochasz mnie?
- Oczywiście że tak! - załapał mnie za rękę nadal prowadząc.
- Chcesz zrobić ze mną coś szalonego?
- Z tobą zawsze - mówił spokojnym i kojącym głosem.
Wyciągnęłam telefon i kazałam mu jechać pod wskazany adres. Podjechaliśmy pod salon tatuaży. Wysiedliśmy i spojrzeliśmy na wielki napis "TATUOS".
- Sell, naprawdę chcesz zrobić sobie tatuaż?
- Tak!
- Nie zrobią ci go...nie masz 18 lat, ani ty ani ja.
- A właśnie że mam - wyciągnęłam z portfela fałszywe dowody, moje i Louisa.
- Skąd je masz?
- Od Bliar, zrobiła mi je. To co chcesz to ze mną zrobić?
- Jasne! - podszedł i lekko musnął moje usta swoimi.
Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy na ścianach pełno malowideł i szablonów z różnymi tatuażami, za ladą nikogo nie było, stanęliśmy więc i czekaliśmy.  Po kilku minutach z pokoju obok wyszedł potężny mężczyzna z brodą i niebieskim irokezem, na twarzy miał pełno kolczyków a ręce całe w tatuażach, na szyki miał...obroże z kolcami?. ,,Hmm, typowy punk".
- Słucham? - jego głos był równie potężny jak on.
- Chcielibyśmy zrobić sobie tatuaże.
- Dowodziki są?
- Tak - podałam mu nasze fałszywe dowody, serce zaczęło mi szybciej bić ale facet tylko je obejrzał i oddał.
- Zaczekajcie tu chwile.
Punk zniknął w pokoju obok a ja spojrzałam na Lou.
- Zdenerwowany?
- Trochę...a ty?
- Bardzo! Podobno niemiłosiernie boli.
- Ale mnie pocieszyłaś - zaśmialiśmy się - Co chcemy sobie wytatuować?
- Wiesz myślałam nad kłódką i kluczem, ja bym miała kłódkę a tu klucz - uśmiechnęłam się ciepło i odgarnęłam z jego twarzy niesforny kosmyk.
- Świetny pomysł - objął mnie w pasie i przysunął do siebie i zaczął składać pocałunki na moich ustach.
Jęknęłam cicho z zadowolenia.
- A gdzie je zrobimy? - zapytał, przestając mnie na chwile całować i patrzała na mnie tymi niebieskimi oczami.
- Hmm, co powiesz żeby zrobić na biodrze?
- Biodrze mówisz? Dobrze...
Przysunęłam się wtedy bliżej Louisa i pocałowałam go, lecz po krótkiej chwili przerwał nam facet z niebieską szczotką do kibla na głowie.
- Gotowi?
- Tak - odpowiedzieliśmy jednocześnie.
Weszliśmy do pokoju obok i usiedliśmy na skurzanych fotelach, chwile później przyszła też dziewczyna z różowymi włosami, tunelami w uszach i ogólnie z kolczykami na twarzy, ubrana była w czarna skurzane spodnie, białą bluzkę i skurzaną kamizelkę a na nogach miała 20 centymetrowe szpilki.
- Jakie chcecie tatuaże?
- Ja chciałam kłódkę na biodrze a Lou klucz.
- Też na biodrze?
- Tak - odpowiedział Lou.
Jakąś godzinę później tatuaże były  już gotowe, lecz  nie widzieliśmy ich jeszcze. Poszliśmy do kasy i zapłaciliśmy, następnie wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy.
Będąc w samochodzie  zżerała mnie ciekawość jak wyglądają tatuaże.
- No pokaż mi go - nalegałam
- Później...teraz mam inne rzeczy do roboty jak na przykład prowadzenie auta, chyba nie chcesz żebym spowodował wypadek, co?
- Przesadzasz . A tak w ogóle gdzie jedziemy?
- Niespodzianka.
- Nie cierpię niespodzianek - burknęłam pod nosem i skrzyżowałam ręce na piersiach jak małe dziecko.
Przez całą drogę czułam jeszcze szczypanie tatuażu.


2 komentarze: