wtorek, 10 grudnia 2013

Porwana?

17.

- Przytuliłem ją bo widziałem co się stało na korytarzu, a ona jest dla mnie jak młodsza siostra! Wiedziałem że tego potrzebowała...-mówił już prawie szeptając.
Spojrzałam na Liama z wdzięcznością, było to przeurocze, zawsze chciałam mieć brata. Otarłam łzy i spojrzałam na Louisa, stał w szoku i nie wiedział co powiedzieć. Liam spojrzał tylko na niego i wyszedł. Wysoki brunet podszedł i podniósł mnie z ziemi.
- Przepraszam skarbie - powiedział całując mnie w czoło.
Przytuliłam go mocno, jak dobrze wiedzieć że ma się ta ukochaną osobę.
- Chodź, pójdziemy do pielęgniarki - powiedział tym razem całując mnie delikatnie w lekko napuchniętą już wargę.
Siedząc na krześle z workiem lodu przy wardze Lou dopytywał się mnie:
- Jak się czujesz?
- Czuje się upokorzona i czuje się boleśnie.
- Upokorzona?
- Tak, gdyby nie ty...i tak oberwałam a nawet nie umiałam się obronić i co chwile przynoszę ci wstyd - powiedziałam smutnym głosem.
- Wstyd? Chyba sobie żartujesz! Jesteś bardzo silną i niezależną dziewczyną, mogę być z ciebie tylko i wyłącznie dumny!
Louis był kochany, zawsze podnosił mnie na duchu.
- Jaką kare dostałaś od dyra?
- Dzisiaj zostaje w kozie a przez następny tydzień muszę wyrywać chwasty.
Do gabinetu weszli Alice i Niall, widziałam zmartwienie w ich oczach. Cały czas pytali jak się czuje, czy wszystko jest ok a brunetka tłumaczyła mi się dlaczego nie mogła mi pomóc.
Gdy odsiedziałam karę w kozie w której poznałam przeuroczą blondynkę Blair i wróciłam do domu, rodzice już wszystko wiedzieli. Znowu  dali mi wykład i tym razem kare...nie mogłam iść na imprezę. Nie odzywałam się do nich. Te cztery dni zleciały mi na pracy w szkole i unikaniu rodziców. Ale w piątek...nie mogłam odpuścić sobie tej imprezy, ubrałam się w jasne jeansy i t-shirt a do tego skórzana kurtka i czarne lity a włosy upięłam w wysoki kucyk do tego miałam mocny makijaż, telefon schowałam do kieszeni. Wyszłam przez okno, wzięłam auto moich rodziców i pojechałam pod adres który Liam wysłał mi sms'em.
Wchodząc do jego domu, przy wejściu dostałam kubek z piciem...oczywiście był w nim alkohol. Będąc w salonie  zobaczyłam część ludzi tańczących a druga część stojących i rozmawiających w grupkach. Rozglądałam się, lecz długo nie widziałam nikogo znajomego. Nagle ktoś zakrył mi oczy, odwróciłam się , był to mój chłopak. Zobaczywszy go połączyłam usta w namiętnym pocałunku. Tak bardzo brakowało mi jego bliskości. Gdy oderwaliśmy się od siebie złapałam go za rękę i zaprowadziłam na górę po drodze odstawiając kubek. Gdy weszliśmy do przyciemnionego pokoju (była to chyba sypialnia), zdjęłam bluzkę Louisa, całując go. Chłopak równie szybko pozbył się mojej bluzki , następnie podniósł mnie i położył na łóżku a ja próbowałam odpiąć mu spodnie. Poczułam pocałunki na szyi, dekoldzie i brzuchu aż przeszły mnie przyjemne dreszcze. Niebieskooki próbował odpiąć mi stanik gdy do pokoju wbiegła Blair.
- Louis, potrzebuj...ee przepraszam - spuściła wzrok a ja zrzuciłam z siebie chłopaka.
- Nie spoko i tak wychodzimy - mówiłam łapiąc za bluzkę i ją ubierając.
Ubierając się Lou pocałował mnie i wyszedł z Blair. Ja szukałam mojego telefonu komórkowego na podłodze. Po chwili zorientowałam się że ktoś wszedł do pokoju, odwróciłam się szybko, był to Zayn.
- Co ty tu robisz?
- Wstawaj!
Wstałam z ziemi a brunet podszedł do mnie załapał mocno za ramie i zakrył usta ręką ,,Co tu się dzieje?".
- Jeśli tylko krzykniesz, pożałujesz tego! - powiedział naprawdę groźnym głosem.
Pokiwałam tylko głową i zeszliśmy na dół wychodząc tylnymi drzwiami.
Stanieliśmy przed czarnym autem, tym samym co mnie potrąciło! Byłam trochę przerażona ale nie dawałam tego po sobie poznać. Gdy otworzył drzwi auta i próbował mnie wepchnąć  stawiałam opór ale dla niego to było nic. W końcu wepchnął mnie na siedzenie pasażera po czym sam usiadł za kierownicą.
- Co ty wyprawiasz? Czemu to robisz? Po co?
- Morda!!
Resztę drogi siedziałam cicho. Jechaliśmy z dużą prędkością, nie wiedziałam co mam zrobić a na dodatek zaczęłam odczuwać ból na ramieniu w miejscu w którym mnie chwycił. Wjechaliśmy do lasu, było już po zmroku a lasy po zmroku są przerażające! Serce zaczęło mi bić szybciej. Po jakiś dwóch kilometrach zatrzymaliśmy się, najpierw wysiadł Zayn, podszedł do moich drzwi otworzył je i chciał mnie wyciągnąć, opierałam się ale to na nic się nie zdało. Gdy brunet zamykał drzwi auta, poluźnił trochę uścisk, wtedy wyrwałam mu się i pobiegłam. Obejrzałam się za siebie, gonił mnie wyciągnęłam więc telefon i wybrałam numer Lou, nacisnęłam i schowałam z kieszeni. Zayn po dłuższym czasie mnie dogonił i złapał, próbowałam się wyrwać, krzyczałam i kopałam ale on trzymał mnie w niedźwiedzim uścisku, trzymał mnie tak mocno, myślałam że kości mi zgniecie.
Chłopak poszedł ze mną kilka metrów dalej i przywiązał mnie do drzewa ( nie widziałam żeby miał ze sobą linę). Gdy liny tak mocno mnie ściskały że kręciło mi się w głowie, usłyszałam głos brązowookiego:
- Już dawno chciałem to zrobić, odkąd tu przyjechałaś! Od samego początku cię nie lubiłem! Chciałem się ciebie pozbyć ale nie miałem jak...aż do teraz! Dostałem zlecenie na zabicie ciebie i z chęcią je przyjąłem! Nie będzie cię już!
,,Co to znaczy? Zabije mnie?'', było mi coraz bardziej słabo.
- Co? Dlaczego? Kto ci to zlecił? - postanowiłam grać na czasie.
Ale Zayn nic nie odpowiedział tylko wyjął broń i wymierzył we mnie...

5 komentarzy:

  1. O Jezu.... no w takim momencie?? Czekam na nastepny rozdział! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wooow... twoja wyobraźnia mnie fascynuje ... świetne czekam z niecierpliwieniem na nst.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział, czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  4. czekam z niecierpliwieniem na nastepy rozdział.

    http://anddreamsbecomeareality.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. http://wszystkoinicxp.blogspot.com/2013/12/christmas-week-47.html

    OdpowiedzUsuń