17.
- Przytuliłem ją bo widziałem co się stało na korytarzu,
a ona jest dla mnie jak młodsza siostra! Wiedziałem że tego
potrzebowała...-mówił już prawie szeptając.
Spojrzałam na Liama z wdzięcznością, było to przeurocze,
zawsze chciałam mieć brata. Otarłam łzy i spojrzałam na Louisa, stał w szoku i
nie wiedział co powiedzieć. Liam spojrzał tylko na niego i wyszedł. Wysoki
brunet podszedł i podniósł mnie z ziemi.
- Przepraszam skarbie - powiedział całując mnie w czoło.
Przytuliłam go mocno, jak dobrze wiedzieć że ma się ta
ukochaną osobę.
- Chodź, pójdziemy do pielęgniarki - powiedział tym razem
całując mnie delikatnie w lekko napuchniętą już wargę.
Siedząc na krześle z workiem lodu przy wardze Lou
dopytywał się mnie:
- Jak się czujesz?
- Czuje się upokorzona i czuje się boleśnie.
- Upokorzona?
- Tak, gdyby nie ty...i tak oberwałam a nawet nie umiałam
się obronić i co chwile przynoszę ci wstyd - powiedziałam smutnym głosem.
- Wstyd? Chyba sobie żartujesz! Jesteś bardzo silną i
niezależną dziewczyną, mogę być z ciebie tylko i wyłącznie dumny!
Louis był kochany, zawsze podnosił mnie na duchu.
- Jaką kare dostałaś od dyra?
- Dzisiaj zostaje w kozie a przez następny tydzień muszę
wyrywać chwasty.
Do gabinetu weszli Alice i Niall, widziałam zmartwienie w
ich oczach. Cały czas pytali jak się czuje, czy wszystko jest ok a brunetka
tłumaczyła mi się dlaczego nie mogła mi pomóc.
Gdy odsiedziałam karę w kozie w której poznałam przeuroczą
blondynkę Blair i wróciłam do domu, rodzice już wszystko wiedzieli. Znowu dali mi wykład i tym razem kare...nie mogłam
iść na imprezę. Nie odzywałam się do nich. Te cztery dni zleciały mi na pracy w
szkole i unikaniu rodziców. Ale w piątek...nie mogłam odpuścić sobie tej
imprezy, ubrałam się w jasne jeansy i t-shirt a do tego skórzana kurtka i
czarne lity a włosy upięłam w wysoki kucyk do tego miałam mocny makijaż,
telefon schowałam do kieszeni. Wyszłam przez okno, wzięłam auto moich rodziców
i pojechałam pod adres który Liam wysłał mi sms'em.
Wchodząc do jego domu, przy wejściu dostałam kubek z
piciem...oczywiście był w nim alkohol. Będąc w salonie zobaczyłam część ludzi tańczących a druga
część stojących i rozmawiających w grupkach. Rozglądałam się, lecz długo nie
widziałam nikogo znajomego. Nagle ktoś zakrył mi oczy, odwróciłam się , był to
mój chłopak. Zobaczywszy go połączyłam usta w namiętnym pocałunku. Tak bardzo
brakowało mi jego bliskości. Gdy oderwaliśmy się od siebie złapałam go za rękę
i zaprowadziłam na górę po drodze odstawiając kubek. Gdy weszliśmy do
przyciemnionego pokoju (była to chyba sypialnia), zdjęłam bluzkę Louisa,
całując go. Chłopak równie szybko pozbył się mojej bluzki , następnie podniósł
mnie i położył na łóżku a ja próbowałam odpiąć mu spodnie. Poczułam pocałunki
na szyi, dekoldzie i brzuchu aż przeszły mnie przyjemne dreszcze. Niebieskooki
próbował odpiąć mi stanik gdy do pokoju wbiegła Blair.
- Louis, potrzebuj...ee przepraszam - spuściła wzrok a ja
zrzuciłam z siebie chłopaka.
- Nie spoko i tak wychodzimy - mówiłam łapiąc za bluzkę i
ją ubierając.
Ubierając się Lou pocałował mnie i wyszedł z Blair. Ja
szukałam mojego telefonu komórkowego na podłodze. Po chwili zorientowałam się
że ktoś wszedł do pokoju, odwróciłam się szybko, był to Zayn.
- Co ty tu robisz?
- Wstawaj!
Wstałam z ziemi a brunet podszedł do mnie załapał mocno
za ramie i zakrył usta ręką ,,Co tu się dzieje?".
- Jeśli tylko krzykniesz, pożałujesz tego! - powiedział
naprawdę groźnym głosem.
Pokiwałam tylko głową i zeszliśmy na dół wychodząc
tylnymi drzwiami.
Stanieliśmy przed czarnym autem, tym samym co mnie
potrąciło! Byłam trochę przerażona ale nie dawałam tego po sobie poznać. Gdy
otworzył drzwi auta i próbował mnie wepchnąć
stawiałam opór ale dla niego to było nic. W końcu wepchnął mnie na
siedzenie pasażera po czym sam usiadł za kierownicą.
- Co ty wyprawiasz? Czemu to robisz? Po co?
- Morda!!
Resztę drogi siedziałam cicho. Jechaliśmy z dużą
prędkością, nie wiedziałam co mam zrobić a na dodatek zaczęłam odczuwać ból na
ramieniu w miejscu w którym mnie chwycił. Wjechaliśmy do lasu, było już po
zmroku a lasy po zmroku są przerażające! Serce zaczęło mi bić szybciej. Po
jakiś dwóch kilometrach zatrzymaliśmy się, najpierw wysiadł Zayn, podszedł do
moich drzwi otworzył je i chciał mnie wyciągnąć, opierałam się ale to na nic
się nie zdało. Gdy brunet zamykał drzwi auta, poluźnił trochę uścisk, wtedy
wyrwałam mu się i pobiegłam. Obejrzałam się za siebie, gonił mnie wyciągnęłam
więc telefon i wybrałam numer Lou, nacisnęłam i schowałam z kieszeni. Zayn po dłuższym
czasie mnie dogonił i złapał, próbowałam się wyrwać, krzyczałam i kopałam ale
on trzymał mnie w niedźwiedzim uścisku, trzymał mnie tak mocno, myślałam że
kości mi zgniecie.
Chłopak poszedł ze mną kilka metrów dalej i przywiązał
mnie do drzewa ( nie widziałam żeby miał ze sobą linę). Gdy liny tak mocno mnie
ściskały że kręciło mi się w głowie, usłyszałam głos brązowookiego:
- Już dawno chciałem to zrobić, odkąd tu przyjechałaś! Od
samego początku cię nie lubiłem! Chciałem się ciebie pozbyć ale nie miałem
jak...aż do teraz! Dostałem zlecenie na zabicie ciebie i z chęcią je przyjąłem!
Nie będzie cię już!
,,Co to znaczy? Zabije mnie?'', było mi coraz bardziej
słabo.
- Co? Dlaczego? Kto ci to zlecił? - postanowiłam grać na
czasie.
Ale Zayn nic nie odpowiedział tylko wyjął broń i
wymierzył we mnie...
O Jezu.... no w takim momencie?? Czekam na nastepny rozdział! <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńWooow... twoja wyobraźnia mnie fascynuje ... świetne czekam z niecierpliwieniem na nst.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, czekam na następny.
OdpowiedzUsuńczekam z niecierpliwieniem na nastepy rozdział.
OdpowiedzUsuńhttp://anddreamsbecomeareality.blogspot.com/
http://wszystkoinicxp.blogspot.com/2013/12/christmas-week-47.html
OdpowiedzUsuń