19.
...Amandę, zapukała w okno a ja je otworzyłam i
pozwoliłam jej wejść do środka. Dziewczyna spojrzała na mnie, podeszłą i
przytuliła.
- Kochana jak dobrze że nic ci nie jest...słyszałam o
wszystkim i się martwiłam bo nie odbierałaś telefony, tak strasznie mi przykro
- mówiła ale w jej głosie było słychać lekkie zdenerwowanie jakby bała się że
coś odkryje.
Amanda odsunęła się ode mnie i rozejrzała po pokoju,
wtedy zadałam sobie sprawę że leży tu pełno pudełek po lodach i różnych
słodyczach a w telewizji leciał ,,Titanic" a ja stała w piżamę ze
snopiego. Było mi tak strasznie wstyd.
- Selly, co się z tobą dzieje? Czemu unikasz świata i
ludzi? Boisz się czegoś?
- Ja...- zaczął mi się łamać głos - Ja nie mogę się z
tego otrząsnąć, po prostu cały czas mam przed oczami bron i ta myśl że mogłabym
już was więcej nie zobaczyć - z moich oczu poleciały pojedyncze łzy.
- Już spokojnie teraz wszystko będzie ok, nie masz się
już czego bać - pocieszała mnie- Na pewno nie widziałaś sprawcy?
- Nie...zawiązał mi oczy - skłamałam.
Po dwóch godzinach gdy pogadałam z Amanda i już wyszła,
postanowiłam wsiąść się za siebie i szybko się wykapałam i ubrałam w jeansy,
bluzkę i trampki a włosy splotłam w luźnego warkocza. Zeszłam na dół, rodziców
jak zwykle nie było, postanowiłam że przed wyjściem zjem jeszcze trochę tych
kolorowych słodkich płatków na sucho. Gdy otworzyłam szafkę i wyjęłam moje
kochane płatki, zauważyłam że leży tam
czarna koperta, postanowiłam ją przeczytać. Otworzyłam kopertę i wyjęłam
grubą białą kartkę i zaczęłam czytać.
,,Zapraszamy na pogrzeb Nicole Stechn..." Nie mogłam
dalej czytać, łzy znowu napłynęły mi do oczu, zauważyłam jedynie że data
pogrzebu była poprzedniego miesiąca. ,, Ale dlaczego rodzice mi nie pokazali
tego zaproszenia?! Czemu nie pojechaliśmy na ten pogrzeb?!" - zadawałam
sobie pytania - ,, A może oni byli na tym pogrzebie? Miesiąc temu mieli podobno
delegacje, ale czy aby na pewno?" - buzowała we mnie złość a gdy się już trochę
uspokoiłam zaczęłam wszystko dokładnie analizować. Roznosiła mnie energia,
wzięłam telefon i wyszłam na dwór pobiegać. Tak to zawsze mnie odprężało gdy
byłam zła albo zdenerwowana. Biegałam bardzo długi, po mieście i po parku,
biegłam tez obok lasu ale nie miałam ochoty tam biegać. Gdy moje nogi mówiły
już "DOŚĆ!", usiadłam na ławce która stała w pobliżu. Odchyliłam
głowę do tyłu i spojrzałam w górę, niebo było piękne a mój oddech zaczął się
powoli uspokajać a serce wolniej bić.
Wiał lekki, spokojny i chłodny
wietrzyk co dobrze robiło na moje rozgrzane ciało. Siedząc tak z zamkniętymi
oczami usłyszałam moje imię.
- Selly!
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po parku, w oddali
zobaczyłam Liama i Nialla.
- Cześć chłopaki - podpowiedziałam wstając.
- Jak dobrze cię widzieć - powiedzieli jednocześnie i
mnie przytulili.
- Co ty tu robisz? Nie boisz się? Skąd wiesz że znowu cie
nie nap...- nie dokończył gdy zobaczył moja niezadowolona minę.
- Nie było z tobą kontaktu! Martwiliśmy się! - burzył się
Liaś.
- Was też dobrze widzieć, ze mną wszystko w porządku,
dzisiaj odwiedziła mnie Amanda...
- To dobrze. Wiesz mam dla ciebie pewna propozycje.
- Jaką? - zrobiłam pytającą minę.
- No więc co roku w czasie przerwy świątecznej, jeździmy
sobie do takiego domku od moich rodziców, wiesz jest tak bardziej na uboczu i
będzie fajnie. Ognisko, śpiewy itd. Wchodzisz w to?
- No nie wiem...
- To świetne miejsce żebyś się trochę oderwała od
"tego" wszystkiego. A poza tym będzie Lou... - powiedział Niall.
Serce od razu zaczęło mi szybciej bić...mój kochany
Louis, tak bardzo za nim tęskniłam.
- Dobrze, jadę! - powiedziałam z naprawdę szczerym
uśmiechem na twarzy.
- Dobra w sobotę o 10:00 jest zbiórka u mnie - powiedział
Liam tuląc mnie na pożegnanie.
- Super że jedziesz! - powiedział szczęśliwie blondyn
również mnie tuląc.
- Do zobaczenia!
-Paa - odkrzyknęli jednocześnie.
Patrząc jak odchodzą pomyślałam że odwiedzę mojego Lou,
znowu chciałam poczuć jego dotyk, jego czułość, jego perfumy i tą opiekuńczość
w stosunku do mnie. Biegnąc w stronę domu mojego chłopaka i będąc już w połowie
drogi poczułam wibracje mojego telefonu - dostałam sms'a.
,,Czy aby na pewno powinnaś ufać Amandzie? I czy na pewno
powinnaś jechać na ta wycieczkę? - Zayn" Przestraszyłam się i rozejrzałam
dookoła, nikogo nie było. ,,Pewnie chłopacy już wszystkich powiadomili. Ale co
miało znaczyć to pierwsze?".
Teraz biegłam jeszcze szybciej i gdy stanęłam przed
brązowymi drzwiami domu Louisa, zadzwoniłam i odczekałam chwile lecz nikt nie
otwierał. Poczułam się rozdarta, potrzebowałam jego uścisku i pocieszenia,
wiedziałam że jestem z nim bezpieczna. Postanowiłam że jak go tylko spotkam to
powiem mu o wszystkim - ufałam mu bezgranicznie, wiedziałam że mnie obroni.
Postanowiłam wrócić do mojego domu.
Gdy tylko zobaczyłam zarys mojego domu, przypomniałam
sobie dlaczego z niego wyszłam, Nicole...
Weszłam do
przedpokoju ale rodziców nadal nie było, powinni za niedługo wrócić więc
nalałam sobie mleka, wzięłam kopertę, usiadłam przy stole a kopertę położyłam
przed sobą. Siedziałam i czekałam, a wszystkie wspomnienia z Nicole wracały do
mnie jak bumerang.
Po godzinie czasu usłyszałam przekręcanie kluczy w zamku,
wszystkie moje mieście napięły się. Mama zobaczywszy mnie w kuchni rzuciła
siatki na ziemie i podbiegła do mnie, nachylając się żeby mnie przytulić ale ja
gwałtownie wstałam.
- Córciu co się stało? Płakałaś?
Nie odezwałam się.
Moja rodzicielka dopiero wtedy zauważyła kopertę na
stole.
- Kochanie tak mi przy...
- Jak mogliście?!! - wybuchłam - To była moja najlepsza
przyjaciółką!!!
- My...my uznaliśmy że tak będzie dla ciebie lepiej...w
końcu zaczęłaś nowe życie.
- To wy zdecydowaliście za mnie! Nie pytając mnie nawet o
zdanie! Nienawidzę was!!! - krzyczałam tak głośno że nawet ojciec wchodząc do
kuchni był w wielkim szoku.
Pobiegłam na górę trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na
łóżko. Chwile później postanowiłam zadzwonić do Louisa, wybrałam numer,
pierwszy sygnał, drugi sygnał, trzeci sygnał...
Dlaczego nie powiedzieli jej o pogrzebie? Całe szczęście, że zaczęła wychodzić! Tylko dlaczego mam złe przeczucia co do Amandy?
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy rozdział, który właśnie się pojawił. :)
http://all-our-life.blogspot.com/
Nie powiedzieli jej no nie chcieli zeby wracała do przeszłości ;) a reszty dowiesz sie w kolejnych rozdzialach jeśli jeszcze bede pisać :)
UsuńNEXT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńNominuję cię do The Versatile Blogger Award więcej szczegółów na moim blogu: http://impossiblestoryab1d.blogspot.com/ :)
OdpowiedzUsuńNominowałam Twój blog do Versatile Blogger Awards. :p Więcej informacji u mnie: http://alwaytogethe.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Nie kończ z pisaniem, jesteś bardzo dobra. Uwielbiam twoje opowiadania. <3 <3 Pozdrawiam <3 <3 :*
OdpowiedzUsuń