7.
Gdy się obróciłam zobaczyłam wysoką i wściekłą rudą
dziewczynę w bardzo krótkich spodenkach, bluzce z naprawdę dużym dekoltem i
szpilkami na nogach.
- Czemu to zrobiłaś?!
- Odwal się od Harr'ego, rozumiesz?!
- Przecież nic nie robiliśmy tylko tańczyliśmy!!
- Yhm.
- A w ogóle co ty mi możesz zrobić?
- A na przykład to! - krzyknęła i zamachnęła się
uderzając mnie prosto w ramie. Bolało tak strasznie, myślałam że złamała mi
rękę. Nie mogłam jej odpuścić, więc walnęłam ją w brzuch aż zgięła się w pół i
tak zaczęła się bójka. Przyciszyli nawet muzykę a wszyscy zaczęli się na nas patrzeć
i dopingować. Po chwili poczułam silny uścisk w tali i ktoś mnie odciągnął od
tej rudej wywłoki. Obróciłam się, był to wysoki mężczyzna w garniturze i prawie
cały w tatuażach - był to ochroniarz.
- Bójki w klubie są niedozwolone, za takie postępowanie
zostajesz wyrzucona - i wyprowadził mnie za drzwi.
- Dobra - burknęłam i chwile później stałam na ciemnym
dworze za drzwiami klubu.
Postanowiłam wrócić do domu, gdy szłam wszystko zaczynało
mnie boleć twarz, barki, nogi, ręce i brzuch wtedy zauważyłam ze mam zadrapania
na rękach a z twarzy kapie mi krew. Wyciągnęłam chusteczki z torebki i
przyłożyłam do miejsca gdzie leciała mi krew. Idąc w stronę domu usłyszałam z
zaułku krzyki mężczyzn. Zatrzymałam się
i zerknęłam co się dzieje. Było tam dwóch mężczyzn, dobrze zbudowanych mieli
skórzane kurtki buty i spodnie, obaj byli łysi a w ręce trzymali scyzoryki.
Zauważyłam że coś kopali podeszłam bliżej i zobaczyłam chłopaka z blond włosami,
stanęłam przerażona - to był Niall. Nie wiedziałam co zrobić, na pewno nie ucieknę,
ale stanąć w obronie i też dać się pobić? Nie to też by było głupie, wycofałam
się cicho i zaraz pobiegłam (potykając się na tych cholernych butach i
zapominając o bólu i krwi) do najbliższego drzewa szukając jakiejś grubej
gałęzi. Po chwili znalazłam patyk i wróciłam do zaułku, wyciągnęłam telefon
żaby zadzwonić na policje - niestety telefon miałam rozładowany. ,,No trudno
trzeba będzie improwizować" wzięłam patyk do ręki i podeszłam do mężczyzn.
- Ej! Przestańcie!! Macie go zostawić!!!
Dwaj Faceci obrócili się w moją stronę, spojrzeli tylko
na mnie i się zaśmiali. Niall też podniósł głowę i spojrzał na mnie, wyglądał
jakby zaraz miał zemdleć.
- Idź sobie dziewczynko to nie stanie ci się krzywda!!
- Ale stary można fajnie się z nią zabawić mimo tych
zadrapań i krwi na twarzy.
Serce zaczęło mi bić szybciej.
- Nie, zostaw ją mamy co innego do roboty - powiedział
jego towarzysz.
- No dobra - powiedział z rezygnacją w głosie.
I znowu wrócili do kopania Niall'a.
- Macie go zostawić albo zadzwonię po policje!!! - i
wymachnęłam rozładowanym telefonem.
- A tylko spróbujesz!! - krzyknęli jednocześnie.
- Zobaczycie, odejdźcie stąd a nic nikomu nie powiem.
Mężczyźni popatrzyli się na mnie zaśmiali się ironicznie
i znowu zaczęli kopać Niall'a. Wtedy nie
wytrzymałam podbiegłam i uderzyłam jednego z nich w głowę. Upadł na ziemie,
leciała mu krew. Drugi popatrzył na mnie i wyciągnął w moja stronę rękę z
scyzorykiem.
- No to teraz nagrabiłaś sobie panienko!
Nie miałam z nim szans był dwa razy wyższy i silniejszy.
Wtedy pomyślałam ze jak dobrze wyceluje to mogę uderzyć go w obojczyk i może straci
na chwile przytomność wtedy mogłabym się
zająć w tym czasie Niall'em. Gdy ja myślałam co mam zrobić facet ruszył na mnie
ze scyzorykiem i dźgnął mnie w ramie, gdy poczułam ból wzięłam zamach i
uderzyłam go w bok głowy, po chwili leżał na ziemi. Rzuciłam patyk i podbiegłam
do Niall'a uklękłam koło nie go i potrząsnęłam nim. Nie otworzył oczu, nawet
się nie poruszył. Próbowałam wsiąść go pod ramie i z nim wstać, ale był za
ciężki. Pierwszy z mężczyzn którego uderzyłam jęknął, przestraszyłam się ze
zaraz się ocknie i zaczęłam szybciej myśleć. ,,No tak mam małą buteleczkę wody
w torebce". Gdy wyjęłam już butelkę i próbowałam odkręcić strasznie
zabolało mnie ramie w które zostałam dźgnięta. Nie potrafiłam odkręcić głupiej
zakrętki!!! Podeszłam do jednego z facetów i wyrwałam mu z ręki scyzoryk. Zrobiłam
w butelce dziurę i oblałam Niall'a wodą. Obudził się ale ledwo co komunikował
się ze światem. ,,Może mieć wstrząs mózgu".
- Niall! Musisz spróbować wstać, musimy stąd uciekać!
Proszę cię!
Niall oparł się na łokciach, podeszłam do niego bliżej i
pomogłam mu wstać. Wyszliśmy z zaułku, Niall się o mnie podpierał ledwo co
chodził nic nie mówił lecz próbowaliśmy iść w miarę szybko i daleko od zaułku.
Nagle usłyszałam czyjeś wołanie - było to wołanie Louisa, podbiegł szybko do
nas i próbował pomóc co chwila się pytał ,,Co się stało? Czy jest mi coś poważnego?"
Nie mogłam wykrztusić z siebie słowa. Po dłuższej chwili nie wytrzymałam tego
bólu i ciężaru - upadłam, powoli traciłam przytomność, Lou chyba dzwonił na
pogotowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz