środa, 28 sierpnia 2013

Zaułek

7.
Gdy się obróciłam zobaczyłam wysoką i wściekłą rudą dziewczynę w bardzo krótkich spodenkach, bluzce z naprawdę dużym dekoltem i szpilkami na nogach. 
- Czemu to zrobiłaś?!
- Odwal się od Harr'ego, rozumiesz?!
- Przecież nic nie robiliśmy tylko tańczyliśmy!!
- Yhm.
- A w ogóle co ty mi możesz zrobić?
- A na przykład to! - krzyknęła i zamachnęła się uderzając mnie prosto w ramie. Bolało tak strasznie, myślałam że złamała mi rękę. Nie mogłam jej odpuścić, więc walnęłam ją w brzuch aż zgięła się w pół i tak zaczęła się bójka. Przyciszyli nawet muzykę a wszyscy zaczęli się na nas patrzeć i dopingować. Po chwili poczułam silny uścisk w tali i ktoś mnie odciągnął od tej rudej wywłoki. Obróciłam się, był to wysoki mężczyzna w garniturze i prawie cały w tatuażach - był to ochroniarz.
- Bójki w klubie są niedozwolone, za takie postępowanie zostajesz wyrzucona - i wyprowadził mnie za drzwi.
- Dobra - burknęłam i chwile później stałam na ciemnym dworze za drzwiami klubu.
Postanowiłam wrócić do domu, gdy szłam wszystko zaczynało mnie boleć twarz, barki, nogi, ręce i brzuch wtedy zauważyłam ze mam zadrapania na rękach a z twarzy kapie mi krew. Wyciągnęłam chusteczki z torebki i przyłożyłam do miejsca gdzie leciała mi krew. Idąc w stronę domu usłyszałam z zaułku krzyki mężczyzn.  Zatrzymałam się i zerknęłam co się dzieje. Było tam dwóch mężczyzn, dobrze zbudowanych mieli skórzane kurtki buty i spodnie, obaj byli łysi a w ręce trzymali scyzoryki. Zauważyłam że coś kopali podeszłam bliżej i zobaczyłam chłopaka z blond włosami, stanęłam przerażona - to był Niall. Nie wiedziałam co zrobić, na pewno nie ucieknę, ale stanąć w obronie i też dać się pobić? Nie to też by było głupie, wycofałam się cicho i zaraz pobiegłam (potykając się na tych cholernych butach i zapominając o bólu i krwi) do najbliższego drzewa szukając jakiejś grubej gałęzi. Po chwili znalazłam patyk i wróciłam do zaułku, wyciągnęłam telefon żaby zadzwonić na policje - niestety telefon miałam rozładowany. ,,No trudno trzeba będzie improwizować" wzięłam patyk do ręki i podeszłam do mężczyzn.
- Ej! Przestańcie!! Macie go zostawić!!!
Dwaj Faceci obrócili się w moją stronę, spojrzeli tylko na mnie i się zaśmiali. Niall też podniósł głowę i spojrzał na mnie, wyglądał jakby zaraz miał zemdleć.
- Idź sobie dziewczynko to nie stanie ci się krzywda!!
- Ale stary można fajnie się z nią zabawić mimo tych zadrapań i krwi na twarzy.
Serce zaczęło mi bić szybciej.
- Nie, zostaw ją mamy co innego do roboty - powiedział jego towarzysz.
- No dobra - powiedział z rezygnacją w głosie.
I znowu wrócili do kopania Niall'a.
- Macie go zostawić albo zadzwonię po policje!!! - i wymachnęłam rozładowanym telefonem.
- A tylko spróbujesz!! - krzyknęli jednocześnie.
- Zobaczycie, odejdźcie stąd a nic nikomu nie powiem.
Mężczyźni popatrzyli się na mnie zaśmiali się ironicznie i znowu zaczęli kopać  Niall'a. Wtedy nie wytrzymałam podbiegłam i uderzyłam jednego z nich w głowę. Upadł na ziemie, leciała mu krew. Drugi popatrzył na mnie i wyciągnął w moja stronę rękę z scyzorykiem.
- No to teraz nagrabiłaś sobie panienko!
Nie miałam z nim szans był dwa razy wyższy i silniejszy. Wtedy pomyślałam ze jak dobrze wyceluje to mogę uderzyć go w obojczyk i może straci na chwile przytomność  wtedy mogłabym się zająć w tym czasie Niall'em. Gdy ja myślałam co mam zrobić facet ruszył na mnie ze scyzorykiem i dźgnął mnie w ramie, gdy poczułam ból wzięłam zamach i uderzyłam go w bok głowy, po chwili leżał na ziemi. Rzuciłam patyk i podbiegłam do Niall'a uklękłam koło nie go i potrząsnęłam nim. Nie otworzył oczu, nawet się nie poruszył. Próbowałam wsiąść go pod ramie i z nim wstać, ale był za ciężki. Pierwszy z mężczyzn którego uderzyłam jęknął, przestraszyłam się ze zaraz się ocknie i zaczęłam szybciej myśleć. ,,No tak mam małą buteleczkę wody w torebce". Gdy wyjęłam już butelkę i próbowałam odkręcić strasznie zabolało mnie ramie w które zostałam dźgnięta. Nie potrafiłam odkręcić głupiej zakrętki!!! Podeszłam do jednego z facetów i wyrwałam mu z ręki scyzoryk. Zrobiłam w butelce dziurę i oblałam Niall'a wodą. Obudził się ale ledwo co komunikował się ze światem. ,,Może mieć wstrząs mózgu".
- Niall! Musisz spróbować wstać, musimy stąd uciekać! Proszę cię!
Niall oparł się na łokciach, podeszłam do niego bliżej i pomogłam mu wstać. Wyszliśmy z zaułku, Niall się o mnie podpierał ledwo co chodził nic nie mówił lecz próbowaliśmy iść w miarę szybko i daleko od zaułku. Nagle usłyszałam czyjeś wołanie - było to wołanie Louisa, podbiegł szybko do nas i próbował pomóc co chwila się pytał ,,Co się stało? Czy jest mi coś poważnego?" Nie mogłam wykrztusić z siebie słowa. Po dłuższej chwili nie wytrzymałam tego bólu i ciężaru - upadłam, powoli traciłam przytomność, Lou chyba dzwonił na pogotowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz