czwartek, 21 listopada 2013

Co sie działo?

15.

Obudził mnie straszny ból głowy, usiadłam i rozejrzałam się, zdałam sobie sprawę że nie wiem gdzie jestem! Spojrzałam na stolik, leżała tam tabletka i szklanka wody. Zjadałam tabletkę popijając wodą ,,Mama nadzieje że pomoże mi to na moją bolącą głowę!". W tym momęcie do pokoju wszedł Louis i usiadł na kanapie.
- Jak się czujesz? - zapytał z troską w oczach.
- No w sumie to ok, tylko boli mnie głowa...
- Nic dziwnego, wypiłaś dość dużo alkoholu.
- Alkoholu? Przecież ja nie piłam alkoholu! - bulwersowałam się.
- W tym niebieskim napoju był alkohol
- Ja...ja nie wiedziałam
Miałam ochotę zapaść się pod ziemie.
- W poniedziałek odwiedzisz psychologa.
- Co? Dlaczego?
- Za to co zrobiłaś na potańcówce.
- To znaczy?
- Piłaś alkohol, wyzywałaś moja partnerkę na bal, prawie rozebrałaś się do naga, zepsułaś sprzęt nagłaśniający i naświetlający a na koniec zasnęłaś rzygając w kiblu.
Siedziałam z szeroko otwartą buzią i nie umiałam wydusić z siebie słowa.
- Tej dziewczynie, Candy co była ze mną na imprezie zrobiło się strasznie przykro i później płakała przez cały wieczór.
- Przepraszam.
- To nie mnie powinnaś przepraszać.
- Tak wiem, jak ja tylko spotkam to ją przeproszę.
Chciałam przytulic się do Lou i o wszystkim zapomnieć. Lecz gdy tylko przysunęłam się do niego on gwałtownie wstał z kanapy, jakby trzymał do mnie dystans.
- Czy zrobiłam jeszcze coś głupiego na taj potańcówce?
- W sumie to tak...
- Co?
W tej chwili zadzwonił telefon Lou, spojrzał na ekran a później na mnie.
- To do ciebie, twoja mama.
Wzięłam telefon i odebrałam.
- W końcu! Gdzie ty jesteś?! Masz poważne kłopoty!!!
- No nocowałam u koleżanki po tym balu.
- Jest niedziela rano! Dość długo nocowałaś!
,,Niedziela? Jak to?"
- Zaraz będę - i rozłączyłam się.
Zebrałam moje rzeczy, wstałam i spojrzałam przepraszająco na Louisa.
- Pogadamy później?
Ale on tylko wzruszył ramionami.
Odprowadził mnie do drzwi nadal trzymając do mnie dystans.
Gdy dotarłam do drzwi domu, otworzyła mi je mama.
- Już o wszystkim wiemy, dzwoniła wychowawczyni. - powiedziała zamiast przywitania.
- Ja to wytłumaczę! - powiedziałam a rodzice zrobili mi trzy godzinny wykład na temat alkoholu i nie odpowiedniego zachowania.
Po skończonej rozmowie, poszłam się wykapać i przebrać w moje ciuchy. W czasie gdy się rozbierałam zastanawiałam się co się stało z moja sukienką, gdzie ona jest i czyje to są ciuchy?
Gdy rozczesywałam moje wilgotne włosy usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Sell! Alice do ciebie!
Zeszłam szybko po schodach. Wyszłam przed drzwi i je zamknęłam. ,,Rodzice na pewno są jeszcze na mnie źli". Popatrzyłam na lekko zdziwiona Alice i ją przytuliłam.
- I co? - zaczęła.
- No nic, rodzice wiedzą już o wszystkim...pewnie będę miała szlaban.
- To kiepsko...
- No, a ty jak się bawiłaś z Zaynem?
- To znaczy? - spytała trochę zaskoczona.
- No wiesz w toalecie...chyba że nic nie pamiętasz.
Alice cała się zaczerwieniał.
- Było fajnie - odpowiedziała wyciągając papierosa i zapalniczkę - A ty gdzie się podziewałaś przez całą sobotę?
- Chyba przespałam u Louisa.
- Wow, to masz szczęście że  w ogóle chciał się do ciebie odezwać.
- Jak to?
- No na balu wzięłaś i specjalnie na jego oczach całowałaś się z Niallem, nie pamiętasz?
- To...to nie możliwe!!!
- A jednak! Lou był nieźle wkurzony, ale po tym jak wymiotowałaś do kibla to wziął i się tobą zaopiekował.
- A skąd ty to niby wiesz? Sama chodziłaś nawalona.
- Wszyscy, ale dosłownie wszyscy o tym gadają! Jest nawet kilka fotek na Facebooku.
- Musze to zobaczyć! Przynajmniej Amanda się świetnie bawiła.
- No bawiła się świetnie...dzięki narkotykom.
- Że co?
- Dobra ja spadam, na razie Sell - powiedziała i poszła w kierunku głównej ulicy.
Gdy tylko się pożegnałyśmy rzuciłam się biegiem do domu żeby zobaczyć te fotki na komputerze. Po zalogowaniu się na Facebooku  zobaczyłam u znajomych album z fotkami z balu, kliknęłam w nie i zaczęłam oglądać. Było tam kilka fotek jak piłam i jak krzyczałam na innych którzy wchodzili mi w drogę i gdy leżałam w kablach (,,Już wiem jak je zepsułam") i jak byłam w samej bieliźnie (ŻENUJĄCE!) i gdy całowałam się z Niallem i ostatnie jak Lou wynosił mnie na rekach owiniętą w marynarkę. ,,Właśnie jakim cudem obudziłam się w normalnych ubraniach? A na dodatek w szkole będę miała przechlapane! Wszyscy widzieli mnie prawie nagą a na dodatek wszystko jest w sieci! Będę pośmiewiskiem!". Byłam załamana. Nie wiedziałam co robić. ,,Może na początek przeproszę Louisa?". Poskładałam ciuchy w których przyszłam od Lou i włożyłam do torebki. Gdy poinformowałam rodziców że chce wyjść, na początku nie chcieli mnie puścić ale po dłuższym błaganiu, pozwolili mi wyjść na godzinę.
Stanęłam przed drzwiami domu Louisa i zadzwoniłam do drzwi. Po krótkiej chwili otworzyła mi drzwi ładna dziewczyna z brązowymi włosami ale była dość niska.
- Cześć, zastałam Louisa?
- Może - odpowiedziała - Jest na ciebie cholernie zły i chyba nie chce z tobą gadać.
- Wiem, dlatego przyszłam go przeprosić.
- No dobrze wejdź - i otworzyła mi szerzej drzwi.
Dziewczyna zaprowadziła mnie do salonu.
- Lou! Przyszła ta Selly!
,,Chyba o mnie słyszała".
Do pokoju wszedł Louis z potarganych włosach i w samych bokserkach, nie miał na sobie koszulki, a ja nie umiałam oderwać od niego wzroku.
- co chciałaś? - powiedział dość ostro.
- Ja chciałam oddać te ciuchy - mówiłam wyjmując z torebki ubrania.
- To dobrze, bo to ciuchy Lillian mojej siostry.
- I chciałam jeszcze przeprosić. Przecież wiesz że nigdy bym tego nie zrobiła na trzeźwo...
- No nie wiem...
- Pewnie teraz strasznie się mnie wstydzisz, ale mi tak strasznie na tobie zależy...ja nie wiem co bym zrobiła gdybyś już nigdy się do mnie nie odezwał, nawet nie masz pojęcia jak bardzo cie kocham a z dnia na dzień zależy mi na tobie coraz bardziej i również z każdym dniem coraz bardziej się boję cię stracę!    - wtedy zdałam sobie sprawę że chyba za dużo powiedziałam.
Staliśmy chwile w ciszy wpatrując się w siebie aż w końcu Louis podszedł do mnie, objął i namiętnie pocałował, jego usta  były bardzo miękkie a włosy jeszcze wilgotne. W tej właśnie chwili nie myślałam o niczym, po prostu stałam i całowałam się z nim. Po pewnym czasie wziął i mnie podniósł a następnie położył na kanapie, zaczął ściągać mi bluzkę a ja jeździłam rekami po jego klacie. Leżeliśmy teraz półnadzy i całowaliśmy się, było coraz bardziej namiętnie i intymnie. Gdy poczułam że Lou walczy z odpięciem od stanika nagle usłyszeliśmy krzykniecie:
- Louis!
Szybko się poderwaliśmy, a ja zaczęłam szukać mojej bluzki jednocześnie chowając się za chłopakiem. Okazało się że to była Lillian siostra Lou.
- Może nie w salonie? Masz od tego swój pokój.
Strasznie się zarumieniłam, na szczęście Lou mnie zasłaniał.
- Spoko Sell już widziałam cię w bieliźnie - powiedziała puszczając mi oczko i poszła na górę.
Popatrzyłam pytającym wzrokiem na Lou.
- No wiesz, ubieraliśmy cię gdy przyniosłem cię w prawie nagą z potańcówki.
- Dziękuje ci za wszystko - powiedziałam tuląc się do niego.
Zauważyłam moją bluzkę która leżała za kanapą, ubrałam ją a chłopak spojrzał na mnie z niezadowoloną miną.
- Dokończymy to kiedyś, obiecuję. A teraz muszę już lecieć.
- Do jutra - odpowiedział i ucałował mnie namiętnie.
Gdy szykowałam się do szkoły i spania, myślałam o tym co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku godzin. Leżąc w łóżku jeszcze długo nie umiałam zasnąć.

3 komentarze:

  1. OMG!!!! zwaliste!!!! <3 <3 nie mogę uwieżyć!! <3 czekam na jak najszybszy nowy rozdział!!! <3 <3 <3
    ~~Martyna <3

    OdpowiedzUsuń